piątek, 6 kwietnia 2012

[9] Mógłbyś mnie odprowadzić ?

Z nosa Zayn'a polała się krew. Na sam widok się wzdrygnęłam. Zayn już chciał oddać Jessie'mu, ale go od niego odciągnęłam.
-Możesz mi to kurwa wytłumaczyć ?- Wydarł się Jessie , przechodzący obok ludzie się na nas patrzyli.
-Nie mam ci się z czego tłumaczyć.- Odpowiedziałam również krzykiem. W tej samej chwili z łazienki wyszedł Louis. Popatrzył na nas z uśmiechniętą, ale jak to u niego często bywa dziwną miną. Gdy podszedł do nas bliżej i zobaczył zakrwawionego Zayn'a mina mu zrzędła.
-Na chwilę do łazienki zniknąłem, a ty już się bijesz ? - Zapytał Lou głosem zatroskanej matki.
-Loui, to poważna sprawa. Zabierz Zayn'a do domu i oparzcie mu tą ranę ja niedługo do was przyjdę - Powiedziałam i spojrzałam na Zayn'a który mierzył się morderczym wzrokiem z Jessie'm. Louis pociągnął go za ramię, a Zayn spojrzał na mnie, a ja spojrzałam na niego przepraszającym wzrokiem bo czułam się winna tego wszystkiego. Przeze mnie dostał od Jessie'go.
-Nie.- Wyrwał się Louis'owi.- Chyba nie będziesz teraz chyba z tym kretynem gadać ? - Powiedział Zayn, a Jessie chciał znowu do niego podejść ale mu nie pozwoliłam.
-Nie Zayn, muszę to załatwić.- Odpowiedziałam, a oni poszli. Zostałam sama z Jessie'm. Niechętnie podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Na jego twarzy widziałam złość z nutką zirytowania. Patrzył na mnie z zniecierpliwieniem.
-Możesz mi to w końcu kurwa wytłumaczyć ?- Znowu zaczął krzyczeć.
-Nie mam ci się z czego tłumaczyć. Ty mógłbyś zrobić to pierwszy.
-O czym ty kurwa mówisz do mnie ?
-Nie będę z tobą rozmawiać. Chcę żebyś tylko wiedział, że to koniec z nami. Wracaj sobie do swojej drugiej dziewczyny.- Wykrzyczałam mu w twarz i uciekłam z stamtąd i skierowałam się w stronę domu. Po drodze wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Louisa. Od razu odebrał.
-Gdzie jesteście ?- Zapytałam
-U nas. - Poinformował mnie.
-Ok , zaraz u was będę. - Rozłączyłam się. Poszłam pod ich dom. Był bardzo duży. Nie miałam jeszcze okazji być w środku, ale wiedziałam że mieszkają naprzeciwko Cammie. Weszłam na ich podwórko i podeszłam do drzwi gdzie zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył mi Zayn z wacikiem w ręku przytrzymując sobie koło nosa.- Boli ? - Zapytałam nieśmiało bo wiedziałam, że to moja wina.- Przepraszam, to przeze mnie.
-Nie.- Powiedział szybko.- To ja przepraszam. To moja wina. Nie powinienem tego robić.
-Ja nie mam ci tego za złe jeśli ty mi też ?
-To dobrze.- Uśmiechnął się przesłodko i otworzył przede mną szerzej drzwi.- Wejdziesz ?- Weszłam do środka i rozejrzałam się dookoła. Mieli super dom. Wielki hol a po lewej stronie kuchnia gdzie zaprowadził mnie Zayn. Pomyślałam, że resztę domu zdążę jeszcze zobaczyć. Jak na razie zrobił na mnie wielkie wrażenie. W kuchni zastałam Nialla jedzącego naleśniki. Dopiero wrócił chłopak z randki, a już je. Słyszałam od chłopaków, że blondyn to straszny żarłok co dało się zauważyć. Obok niego siedział Loui rozmawiający z marchewką i Harry obserwujący go. Nie było Liam'a i Emilie, ale ona pewnie jest w pracy. Ponieważ jest modelką rzadko przebywa w domu. Ciągle ma jakieś sesje, pokazy, przymiarki i tego typu sprawy. Przywitałam się z wszystkimi.
-Hej, Alishia.- Krzyknął Niall z pełną buzią.- Powiesz nam co się stało, że Zayn dostał w swoją słodką mordkę ? - Zaśmiał się, a Zayn podszedł do niego i wsadził mu twarz w talerz z naleśnikami z bitą śmietaną. Wybuchłam śmiechem, a blondyn zrobił fochniętą minę, zabrał swój talerz i wyszedł z kuchni.
-Dobra , ja wpadłam tylko na chwilę sprawdzić czy wszystko ok. To będę szła , nic tu po mnie. - Powiedziałam z zamiarem wyjścia.
-Nie idź.
-Ale jest już późno. Idę, jutro się widzimy, ok ?- Powiedziałam, a do kuchni wpadł Niall z pustym talerzem. Spojrzał na Zayn'a, skrzywił się i wsadził talerz do zmywarki, a Zayn się uśmiechnął.
-Ok, ale nie pójdziesz sama. Ktoś cię musi odprowadzić. - Zayn.
-Ja to zrobię.- Zaproponował Harry.
-No chyba nie. - Powiedział Zayn, a z góry po schodach zszedł Liam. Był w samych dresach, bez koszulki. Był jakiś przybity, jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Kiedy wszedł do kuchni wszyscy od razu zamilkli. Liam wyjął z szafki szklankę i nalał do niej wody. Spojrzał na nas smutno i wypił zawartość szklanki. Była to dosyć niezręczna sytuacja, a problem w tym, że ja nie wiedziałam o co chodzi. Przyznam, że przez ten ponad tydzień który spędziłam z zespołem prawie w ogóle z nim nie gadałam, nie miałam możliwości go bliżej poznać. Chodził zawsze oddzielnie, nie odzywał się za dużo więc coś musiało być nie tak.
-Liam.- Przerwałam niezręczną ciszę niepewnie, a chłopak odwrócił się w moją stronę.- Mógłbyś mnie odprowadzić ? - Zapytałam, a chłopaki spojrzeli na mnie dziwnie. Liam też miał dziwny wyraz twarzy. Może zdziwiłam go moim pytaniem bo w sumie nie znamy się, ale chciałam z nim porozmawiać , poznać go i być może jakoś pomóc. Chciałam pokazać mu, że może na mnie liczyć tak jak każdy z nich.
-Jasne tylko się ubiorę.- Odpowiedział bez żadnych uczuć i poszedł na górę.
-Ej, ja miałem cię odprowadzić.- Powiedział Harry kiedy Liam zniknął.
-Ej, powiecie mi co mu jest ? - Zapytałam ignorując chłopaka. Nikt się nie odezwał. Po chwili Liam przyszedł ponownie do kuchni już ubrany w bluzę i dżinsy.-Idziemy ?
-Mhm- Mruknął zakładając buty. Zrobiłam tak samo i wyszliśmy z ich domu kierując się do mojego. Przez chwilę szliśmy w ciszy lecz ja ją przerwałam.
-Liam, wiem że może się nie znamy za długo i nie chce żebyś sobie myślała że się narzucam, ale chciałam żebyś wiedział że na manie możesz zawsze liczyć i wiem, że coś dzieje się teraz w twoim życiu bo to widzę, ale nie namawiam cię żebyś mi powiedział bo zrobisz to jak będziesz gotowy, ale wiedz, że bardzo się cieszę że poznałam was wszystkich i mam nadzieje że się zakumplujemy.- Chłopak przez chwilę zastanawiał się nad moimi słowami lecz po chwili spojrzał na mnie i się lekko uśmiechnął. To było bardzo miłe uczucie widzieć uśmiech na jego twarzy. I byłam z siebie dumna, że ja to sprawiłam. Kiedy już byliśmy pod moim Liam się odezwał.
-Wiesz co Alishia, chciałbym ci to teraz powiedzieć. Może przejdziemy się do parku. Obiecuję, że potem cię odprowadzę z powrotem.
-Okej.- Doszliśmy szybko do parku i usiedliśmy na jednej z ławek. Park był pusty ponieważ było już późno.
-Wiesz chodzi o dziewczynę.- Zaczął.- Przed pójściem do X Factora miałem dziewczynę. Nazywa się Shannon i byliśmy razem pół roku no i ja ją naprawdę kochałem, ale wiesz poszedłem do programu i z chłopakami rozpoczynamy karierę przeprowadziliśmy się tu do Londynu i musiałem z nią zerwać. Nie chciałem tego, ale musiałem. Rozumiesz ? Strasznie za nią tęsknię i dałbym wszystko żeby się z nią zobaczyć i ją przeprosić, ale to niemożliwe.
-Jak niemożliwe ? Weź jesteś Liam Payne ! Jeszcze dobrze nie rozpocząłeś kariery a już masz rzeszę fanek. I te jest dla ciebie niemożliwe ? Kupienie biletu , wsiąście w samolot i polecenie do niej ?
-Nie o to chodzi. Ona nie chce mnie widzieć. Nienawidzi mnie. Słyszałem, że ma już kogoś, ułożyła już sobie życie. Chciałbym o niej zapomnieć, ale każda myśl o niej mnie dołuje. Bo wiem, że ją zraniłem.
-Wiesz co, myślę, że już niedługo spotka cię coś niezwykłego. - Puściłam do niego oczko.- Moim zdaniem powinieneś żyć dalej wiedząc, że ona jest szczęśliwa i myślę, że może chodź teraz masz wyrzuty sumienia już niedługo to wszystko obróci się na twoją korzyść.
-Dzięki, ale ...
-Ale, ja wiem co mówię. Moja intuicja mnie nigdy nie zawodzi.- Uśmiechnęłam się dumnie.
-Wiesz co, jesteś cudowna. Jestem pewien, że się zakumplujemy. - Dzisiaj chyba pierwszy raz widziałam jak się uśmiechał i to było wspaniałe widzieć go wesołego.
-To co , wracamy ?- Zapytałam.
-Jasne. I jak obiecałem, odprowadzam cię. - Ruszyliśmy w drogę do mojego domu i byliśmy tam po kilkunastu minutach.
-To na razie.- Przytuliliśmy się na pożegnanie.- Wróć cały i zdrowy do domu.
-Na razie i jeszcze raz dzięki.
-Nie ma za co. - Chłopak poszedł w swoją stronę, a ja do domu gdzie w kuchni siedziała moja mama pijąca sobie herbatkę.- Cześć.- Przywitałam się i siadłam przy stole naprzeciwko niej. Byłam bardzo zmęczona tym dniem.
-Coś późno dzisiaj wróciłaś.- Pouczyła mnie. - Masz gościa, czeka już z pół godziny.
-Co ? Kogo ?
-Jest w twoim pokoju. - Odpowiedziała mi, a ja poleciałam po schodach do swojego pokoju. Gdy otworzyłam do niego drzwi wcale się nie ucieszyłam z mojego gościa ponieważ był to Jessie. Siedział na moim łóżku i robił coś na telefonie. Czego on jeszcze ode mnie chce.- Pomyślałam.
 ____________________________

Jeeest ! Nareszcie skończyłam ten rozdział xD Męczyłam się nad nim strasznie, w ogóle nie miałam weny. Co siadałam żeby coś napisać nic mi do głowy nie przychodziło. Kompletnie. Przepraszam bardzo bardzo bardzo , teraz się postaram dodawać częściej , ale nic nie obiecuję :> Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Komentujcie :P