piątek, 9 marca 2012

[8] A mogłaby ją pani obrać ?

Z trudem wyprowadziłam chłopaków z domu i kazałam im się schować w krzakach koło drzwi, a sama wróciłam się do łazienki. Z ciekawości poleciałam jeszcze do pokoju Cammie zobaczyć jak się prezentuje. Weszłam do pokoju, a ona akurat zakładała kolczyki. Ślicznie wyglądała w TYM.
-Wow.- Tyle udało mi się powiedzieć.
-Alishia ? Co ty tu jeszcze robisz ? Kazałam wam wyjść.
-Dobra dobra już idę. Chciałam tylko cię zobaczyć.
-Fajnie, no to już zobaczyłaś idź już bo nie chcę żeby tu ktoś był jak on przyjdzie.
-Ok ok idę.
-W ogóle jak wyglądam ? - Zapytała obracając się dookoła.
-Bosko. Na pewno mu się spodoba.- Powiedziałam i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.- Ups.
-Super to ty wychodzisz tędy.- Otworzyła mi drzwi balkonowe.- Paa
-Co ?
-No idź już.
-Dobra. -Wyszłam na balkon.- Zapłacisz mi za to.
-Też cię kocham.
-Powodzenia na randce.- Zamknęła drzwi balkonowe i wyszła z pokoju. Wychyliłam się za barierkę balkonu i zobaczyłam kawałek Niall'a. Potem zobaczyłam tylko jak Niall i Cammie idą w kierunku bramki. Cammie odwróciła się ukradkiem w moją stronę i skarciła mnie spojrzeniem. Kiedy wyszli poza ogrodzenie postanowiłam jakoś stąd zejść. Nie bardzo wiedziałam jak bo Cammie miała pokój na drugim piętrze. Usłyszałam jakieś szmery w krzakach pod balkonem.- Zayn ? Louis ? To wy ?
-Tak - Wyskoczyli z krzaków.- Co ty tam robisz ? Przecież mieliśmy ich śledzić.- Louis.
-Tak jakoś wyszło.  
-Złaź szybko bo nam uciekną.- Nagle spodobał im się mój pomysł.
-Ciekawe jak ?
-Skacz.- Palnął Louis.
-Chyba cię pojebało.
-Nie możesz wyjść przez drzwi ? - Zayn.
-Nie bo Cammie zamknęła balkon i drzwi.
-Dobra może spróbuj kawałek zsunąć się po tej rynnie a potem jakoś skoczysz.- Podpowiedział Zayn.
-Dobra próbuję.- Strasznie się dygałam. Nie chciałam złamać nogi czy coś. Przeszłam na drugą stronę barierki i oplotłam nogami rynnę. Po woli zaczęłam się po niej zsuwać. Szło mi całkiem nieźle. Ale nagle zaczęłam zsuwać się coraz szybciej. Moje ręce nie wytrzymały. Puściłam rynnę i spadłam z wysokości jakichś 5 metrów prosto na nikogo. No właśnie na nikogo.-Ej czego mnie nikt nie złapał ?
-Louis stał bliżej- powiedział Zayn odsuwając się do tyłu.
-Ejj Ejj. Dobra szybko bo ich zgubimy.
-A racja- Rzuciliśmy się i zaczęliśmy biec. Nigdzie ich nie było. Szybko łażą skubańce.
-Nie ma ich. Gdzie mogli pójść ?
-Park.- Powiedziałam.- To takie romantyczne miejsce.- Pobiegliśmy w stronę parku i tam ich szukaliśmy.
-Tam są- Pokazał Zayn na parę siedzącą na ławce. Podbiegliśmy blisko ich i chowaliśmy się za krzakami.
-Rozpoczynamy akcję obserwacja.- Powiedziałam. Patrzyliśmy na nich kilka minut. Rozmawiali. Śmiali się. Ogólnie widać było, że się dogadują i świetnie razem bawią. Nagle wstali i skierowali się do wyjścia z parku. Bezszelestnie ruszyliśmy za nimi. Okazało się, że Niall zabrał ją do wesołego miasteczka. Lepiej trafić nie mógł. Pełno tam ludzi więc jest duża szansa, że nas nie zauważą. Na początku poszli na diabelski młyn. Postanowiliśmy zrobić to samo i poobserwować ich z bliska. Kupiliśmy bilety i wsiedliśmy do wagonika. Ja siadłam z jednej strony obok mnie Louis a naprzeciwko Zayn. Nie miał zadowolonej miny z powodu swojego miejsca, ale nie wnikałam w to.
Kręciliśmy się tak w kółko tym kołem obserwując ich. Właściwie to chyba tylko ja i Louis ich obserwowaliśmy bo miałam takie wrażenie że Zayn to mnie obserwuje. Cammie i Niall siedzieli obok siebie w bezpiecznej odległości. Wyraźnie widziałam, że Niall się do niej przysuwał. A to spryciarz. Powoli przysunął się do niej, a gdy był już wystarczająco blisko przytulił ją.- Awwww, jakie to słodkie.- Powiedziałam i spojrzałam odruchowo na Zayn'a. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu sama mi się głowa odwróciła. On spojrzał na mnie w tym samym momencie i tak wyszło, że spojrzałam w jego oczy i normalnie zamarłam. Były takie piękne. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, ale szturchnięcie Louisa przywróciło mnie do życia.
-Wysiadamy ! Wysiadamy ! - Wydarł się Louis, a ja kopnęłam do z kolanka w tyłek.
-Kurwa, Louis. Bo nas usłyszą.- Powiedziałam chowając się, aby nas nie zauważyli.
-Sorki.
-Ej, chyba wracają.- Powiedział Zayn.
-To co my też wracamy ? - Stwierdziłam.
-Albo...- Louis
-Albo...- Zayn
-Albo zostajemy !- Krzyknęłam, a chłopaki się ze mną zgodzili.
-Od czego zaczynamy ? - Zayn.
-Idziemy na samochody !- Krzyknęłam. Poszliśmy do kasy, kupiliśmy bilety. Każdy zajął osobny samochód. Zabawa się zaczęła. Zaczęłam jeździć po całym torze jak jakaś wariatka. Po krótkim czasie stwierdziłam, że to nudne tak jeździć w kółko więc zaczęłam stukać o samochód Louisa, który akurat przejeżdżał obok. Loui się wkurzył i zaczął na mnie drzeć, a ja zaczęłam zwiewać tym samochodzikiem, a on za mną.- Ratuj mnie ! - Krzyknęłam kiedy przejeżdżałam obok Zayna. Ten nie wiedział o co chodzi patrzył na nas.
-Na nią ! - Wydarł się Loui w pościgu za mną, a Zayn się do niego przyłączył. Obaj zaczęli mnie ścigać. Jeździłam między samochodzikami innych ludzi i dzieci. Patrzyli na mnie jakbym się zachowywała jak jakieś dziecko. Bo tak w sumie było. Chłopaki nie zdążyli mnie dopaść bo czas na torze nam się skończył. Wysiedliśmy z pojazdów i zebraliśmy się.- Jeszcze ci się odpłacę.- Powiedział Louis, a ja się wyszczerzyłam.
-Co teraz ?- Zapytałam.
-Proponuję coś zjeść.- Zayn.
-Myślisz o tym co ja ? - Zapytał Loui zabawnie poruszając brwiami.
-Wata cukrowa ! - Powiedziałam, a Loui zrobił smutną minkę.
-Miałem na myśli marchewki.- Powiedział smutno.
-Dobra chodź, kupię ci marchewkę.- Powiedział Zayn głosem ojca. No i poszliśmy ja i Zayn kupiliśmy sobie watę cukrową, a Louisowi szukaliśmy marchewek. Tylko gdzie w wesołym miasteczku sprzedają marchewki. W końcu znaleźliśmy jakiś mały warzywniak i weszliśmy do niego.- Dzień dobry.- Przywitaliśmy się grzecznie.- Poproszę marchewkę.- Powiedziałam.
-Jedną ? - Zapytała zdziwiona kobieta, a ja spojrzałam pytająco na Loui. Pokiwał twierdząco głową.
-Tak.- Odpowiedziałam, a kobieta podała mi marchew.
-To będzie 0,80 funtów.
-A mogłaby ją pani obrać ? - Zapytał Loui. Boże jaki wstyt. Sprzedawczyni patrzyła na nas dziwnie, ale w końcu się zgodziła i obrała Louis'owi ta marchewkę. Zadowolony Louis wyszedł ze sklepu chrupiąc marchewkę, a my za nim. Wychodząc spojrzałam na Zayn'a. Miał taką samą minę jak ja. Mówiącą "Boże jaki wstyd". Kiedy skonsumowaliśmy nasze posiłki Louis'owi zachciało się do łazienki więc poszedł do jednego z toi toi. Ja i Zayn czekaliśmy na niego na zewnątrz. Ile ten człowiek się będzie załatwiał ? Pomyślałam bo siedział już tam chwilę. Nagle zobaczyłam Jessie'go z tą dziewczyną z którą się całował wtedy w skateparku. Pamiętam ten dzień dokładnie, każdy szczegół. Zrobiło mi się słabo. Znowu poczułam to ukłucie w sercu i ten ból związany z nim. Zachciało mi się płakać, ale powstrzymałam się. Zayn najwidoczniej także ich zauważył bo przysunął się do mnie bliżej jakby chciał mnie wesprzeć.
-Wszystko ok ? - Zapytał.
-Tak. - Odpowiedziałam.- Tylko...Wszystko ok.- Powiedziałam powstrzymując płacz. Jessie chyba nas zobaczył i od razu oddalił się od dziewczyny udając, że jej nie zna zmierzał w naszą stronę.
-Pamiętasz co ci mówiłem ?
-Tak.- Uśmiechnęłam się. - Po prostu nie chcę żeby mu się to tak po prostu upiekło. Chciałabym sie jakoś na nim zemścić. Chciałabym, aby poczuł to samo co ja wtedy jak go zobaczyłam.- Mówiłam to cicho do niego bo Jessie szedł do nas. Uśmiechał się do mnie jak gdyby nigdy nic.
-To powinno zadziałać.- Powiedział i uśmiechnął się do mnie tajemniczo. Zrobiłam pytającą minę, a on przybliżył się do mnie, objął jedną ręką w tali nachylił się nade mną i przybliżył swoją twarz do mojej. Nie wiedziałam co robić. Z jednej strony to jest mój kolega którego znam niecałe 2 tygodnie i go lubię, ale chyba nie na tyle. Jednak z drugiej strony on to robi tylko po to aby dopiec Jessie'mu, a na to się zgadzam. Więc pozwoliłam mu na to. Powoli, ale zdecydowanie zetkną swoje usta z moimi i pocałował mnie, a ja zamknęłam oczy. Starałam się nie wczuwać w ten pocałunek bo przecież nic on nie znaczy. Pomimo starań coś czułam. Motylki w brzuchu i ogromną falę szczęścia. Ten pocałunek trwał bardzo długo, a z tego co mi się wydawało to ani ja , ani Zayn nie miał zamiaru przestawać. Przerwał nam pełny złości krzyk Jessie'go.
-Co jest kurwa ?- Wydarł się Jessie podchodząc do nas i nim zdążyłam coś powiedzieć przywalił z całej siły Zayn'owi z pięści w twarz.

 ____________________________

Joł ludzie ! Trochę czekaliście na ten rozdział, ale w końcu jest :) Nie łatwo mi pisać rozdziały bo nie umiem ładnie :c W ogóle nie jestem dobra w pisaniu takich romantycznych scen xD Rozdział wyszedł jak wyszedł. Wy to oceńcie. Dobra, a teraz kto chce być informowany podawać mi swoje blogi, twittera, gg czy co tam chcecie :) Pozdro ! :>

sobota, 3 marca 2012

[7] Ja coraz bardziej go lubię.

Nagle poczułam ciepłą, pachnącą bluzę na moich plecach. A obok mnie ktoś usiadł. Mimowolnie odwróciłam głowę w stronę tej osoby i ujrzałam zatroskaną twarz Zayn'a. Uśmiechnęłam się do niego słabo i próbowałam wytrzeć ręką cieknące mi z oczu łzy.
-Nie płacz. Chodź wiem, że masz teraz złamane serce to pomyśl jakim idiotą on jest i co stracił.
-Skąd wiesz ?
-Powiedzmy, że Cammie nie jest zbyt dobra w trzymaniu języka za zębami.- Zaśmiał się. Ja też się zaśmiałam, ale ta wesołość nie trwała długo bo znowu zebrało mi się na płacz.- Tylko nie płacz. Nie lubię jak dziewczyna płacze. Pamiętaj, że to jego strata. Nie twoja. Dla takiego kretyna nie warto.- Powiedział i przytulił mnie. Po jego słowach część bólu gdzieś zniknęła. Poczułam ciepło i troskę od jego uścisku. I chociaż znam go parę dni i właściwie nic o nim nie wiem, byłam mu bardzo wdzięczna za pocieszające słowa.
-Wiesz co, masz rację. Nie będę się przejmować takim kretynem bo on nie jest tego wart.- Wstałam i otarłam łzy z twarzy. Uśmiechnęłam się lekko. Zayn też wstał i również się uśmiechnął.
-No takie podejście to ja rozumiem.
-Dziękuję ci.
-Nie masz za co.- Uśmiechnął się.- Już wszystko ok ? - Zapytał się, a ja pokiwałam twierdząco głową.- Ej, a właściwie to co ty robisz w Londynie ? Myślałem, że mam się opiekować Pasztecikiem 2 tygodnie.
-Wróciliśmy wcześniej bo tam cały czas padało.- Odpowiedziałam.- A tak właściwie to gdzie jest teraz Pasztecik ? - Zayn się zaśmiał, a ja westchnęłam. Kiedy to imię przestanie go śmieszyć ? Mnie to nie bawi.
-Przepraszam.- Powiedział przez śmiech.- Ale ty wypowiadasz to imię tak...- Nie mógł się wysłowić.
-Dobra nie wymyślaj tylko mów gdzie jest.
-Jest w u nas w domu. Śpi sobie. Chcesz to możemy po niego iść.- Zaproponował.
-Ok.- Zgodziłam się. Wyszliśmy z posesji Cammie, a Zayn prowadził do swojej. Bardzo miło mi się z nim szło. Rozmawialiśmy o różnych głupotach. Poznaliśmy się trochę i bardzo go polubiłam. Nagle zobaczyłam Jessie'go idącego chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Był z tą dziewczyną. Szli śmiali się i trzymali za ręce. Ponownie tego dnia zachciało mi się płakać. Ale nie zrobiłam tego. Byłam twarda. Nie chciałam płakać przy Zayn'ie bo jak on to powiedział on tego nie lubi. Wskoczyłam za krzaki, a Zayn'a pociągnęłam za sobą. Chłopak chyba nie wiedział o co chodzi bo patrzyła na mnie dziwnie.
-Co ty robisz ? - Zapytał z lekkim rozbawieniem gdy znajdowaliśmy się w kryjówce.
-Jessie tam idzie. Z tą dziewczyną.- Pokazałam mu ich.
-Ale dlaczego się przed nim ukrywasz.
-Nie chcę żeby wiedział, że jestem już w Londynie. Nie chcę na razie z nim gadać. Muszę dokładnie przemyśleć co chcę mu powiedzieć. A dzisiaj chcę o tym zapomnieć.
-Ok, rozumiem.- Kiedy przeszli, my mogliśmy wyjść z krzaków i spokojnie dojść do domu Zayn'a i reszty. Chłopak otworzył kluczem drzwi i zaprosił mnie do środka.- Paszteciiiik.- Zawołał pieska, a ten od razu zjawił się koło nas. Zaczął się cieszyć i merdać ogonkiem, a kiedy mnie zobaczył podbiegł do mnie i zaczął koło mnie skakać. Wzięłam go na ręce, a on zaczął mnie lizać po twarzy.
-Heeeej Pasztecik. Tęskniłam.- Kiedy już przywitałam się z pieskiem Zayn zapytał.
-Co robimy ?
-Nie wiem.
-Możemy wrócić do Cammie, albo zostać u mnie, albo gdzieś wyjść.
-Gdzie ?
-Chodźmy do parku na spacer z Pasztecikiem. Siedział w domu pewnie chce mu się siku.
-Ok.- Wyszliśmy i skierowaliśmy się w stronę parku. Spacerowaliśmy po nim ja miałam na smyczy Pasztecika. Gadaliśmy z Zayn'em znowu i poznawaliśmy się bardziej, a ja coraz bardziej go lubię. Opowiedziałam mu jak było nad jeziorem. On mi opowiedział co się działo w Londynie kiedy mnie nie było. Ogólnie spędziliśmy miło wieczór. Dochodziła już 20:0 więc postanowiliśmy wracać do Cammie. Kiedy tam doszliśmy wszyscy byli jeszcze na miejscu i nadal oglądali film. Chłopaki i Emilie zgarnęli się do domu po 22:00 a my z Cammie poszłyśmy grzecznie spać.

Od tygodnia dzień w dzień spędzam czas z Cammie i chłopakami. Świetnie się razem ze sobą bawimy. Przez ten czas nie spotkałam Jessie'go, a dzisiaj jest dzień kiedy miałam oficjalnie wracać z jeziora i postanowiłam dzisiaj z nim porozmawiać i oficjalnie zerwać z nim. Właśnie siedzimy z Zayn'em i Louis'em u Cammie w kuchni, ale ona gdzieś zniknęła. Niby poszła się wysikać, a nie ma jej już z pół godziny. Zostawiłam chłopaków na dole i poszłam zobaczyć czy nie ma jej w jej pokoju. Weszłam tam i zobaczyłam malującą się Cammie. Była ładnie ubrana, wyperfumowana. Zastanowiłam się gdzie ona się wybiera.
-Ekhem.- Odchrząknęłam, a dziewczyna spojrzała na mnie.- Gdzie ty się wybierasz ?
-Eeee, nigdzie.- Odpowiedziała.
-Ta jasne nigdzie. Tylko tak po prostu się wystroiłaś jakbyś szła na jakąś randkę.
-No dobra, idę na randkę.
-Cooo ? Z kim ?
-Z Niall'em.
-Czego mi nic nie powiedziałaś ? - Udałam obrażoną.
-Bo pamiętam jak byłam na randce jeszcze w podstawówce.- Powiedziała, a ja sobie przypomniałam. Jak ją śledziłam i narobiłam jej strasznego wstydu. Niby się dobrze wtedy ukrywałam, ale siara i tak była. Eh, lepiej nie wspominać.
-Ej, czuję się urażona, że mi nie powiedziałaś, ale wybaczę ci jeżeli potem opowiesz mi wszystko ze szczegółami.
-Dobra, a teraz spadaj z chłopakami z mojego domu bo zaraz przyjdzie Niall.
-Ok.- Odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem którego na szczęście nie zauważyła. Mvahaha. Mam plan. Zleciałam szybko po schodach potykając się o własne nogi i wpadłam do kuchni zdyszana jak wariatka.-Cammie ma randkę z Niallem.- Wydarłam się do nich, ale tak aby Cammie nie usłyszała.
-Super.-Odpowiedział Zayn nie patrząc na mnie.
-Aha.- Louis. Chyba nie za bardzo ich to obchodziło. Byli zbyt zajęci rozkminieniem działania tostera na wyskakujące tosty.
-To może ja powtórzę. Cammie idzie na randkę z Niallem.- Powiedziałam uradowana.
-Nom super, i co z tego.
-To, że mam plan.- Żadnej reakcji z ich strony.- Będę ich śledzić.- Powiedziałam dumnie, a oni spojrzeli na mnie dziwnie. Wiem że jestem wredna, ale ciekawość to mój słaby punkt.- A wy idziecie ze mną.

 ____________________________

Joł joł joł. Oto kolejny rozdział. Wiem, że nie wyszedł za długi, ale chciałam już dzisiaj dodać więc jest. Po pierwsze dedykacja. Rozdział jest dla @AfroHipis i również dla niej gratulacje za odgadnięcie kto dał Alishi bluzę xD Po drugie jeśli chodzi o Jessie'go to wiem, że gra go Justin ale to tylko zdjęcie nic więcej. Osobiście jestem Belieberką i go kocham. Po trzecie dziękuję za komentarze. Mimo, że jest ich niewiele to i tak miłe z waszej strony. Cieszę się, że się podoba. Kocham was <3