środa, 29 lutego 2012

[6] No to zupki chińskie.

Obudziłam się wyspana i wypoczęta. Była godzina 12:00. Wstałam i poszłam wziąć coś do jedzenia. Wszyscy już wstali. Mama czytała książkę, tata oglądał telewizje i zajadał chipsy a Chris bawił się samochodzikami.
-No nareszcie wstałaś.- Powiedział tata.
-Czemu nigdzie nie wychodzicie ?- Zapytałam.
-Spójrz jaka jest pogoda.- Odpowiedziała mi mama, a ja wyjrzałam przez okno. Lało. I nie wyglądało na to żeby miało prędko przestać. Nie byłam zadowolona perspektywą spędzenia dnia w domku. Dosiadłam się do taty i wzięłam garść chipsów od niego. Dobrze, że chociaż telewizor tu mamy. Siedzieliśmy tak do 15:00, potem zjedliśmy obiad i znowu się nudziłam. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyła mama, a do środka weszła cała mokra Kate. Zerwałam się z kanapy na której leżałam i spojrzałam na nią.
-Kate ?! Oszalałaś ? W taką pogodę tu przychodzisz ?
-Oj tam, daj spokój. Przyszłam tylko żeby cię zaprosić do nas bo nam się nudzi, a nie mamy twojego numeru.- Powiedziała.- To co idziesz ?
-Jak ja tam dojdę ? Będę cała mokra.
-Oj tam. Chodź.
-Dobra tylko się ubiorę.- Włożyłam na siebie cienką kurtkę i adidasy.- Ok, chodźmy. Mamo ja idę.
-Dobra.- Podeszłyśmy do drzwi i otworzyłyśmy je.- Biegniemy, na trzy, czte-ry.- I pobiegłyśmy. Gdy dobiegłyśmy do ich domku i chciałyśmy wejść okazało się, że drzwi są zamknięte, a Kate nie ma klucza.- Ej, co jest ? - Zaczęłyśmy pukać do drzwi, ale nikt nie otwierał.- Gdzie oni są ? Przecież tu byli.- Stałyśmy tam i przez to całe zmokłyśmy. Nagle usłyszałyśmy śmiechy dobiegające z ich domku.- Nate ?- Wydarła się Kate.- Will, Chad. Niech ja was dorwę.- Po chwili darcia mordy na chłopaków w końcu nas wpuścili, śmiejąc się przy tym strasznie. Kate od razu się na nich rzuciła a ja grzecznie czekałam. Kiedy Kate się już z nimi rozprawiła przywitaliśmy się. Kate pożyczyła mi swoje ciuchy żebym nie siedziała w mokrych.
-Robimy coś do jedzenia ? - Zaproponował Chad. Wszyscy się zgodzili.
-A co robimy ? - Zapytała Kate.
-Moglibyśmy ugotować spaghetti carbonara, albo może upieczemy kurczaka na rożnie, albo ulepmy pierogi.- Zaproponowałam, a oni patrzyli na mnie jak na wariatkę.
-No to zupki chińskie.- Powiedział Nate.
-Jaką chcecie ? Są 3 rosoły, 2 serowe i 1 pomidorowa.- Powiedziała Kate, a ja od razu rzuciłam się w jej stronę w celu zajęcia pomidorówki. Wszystko byłoby ok, gdyby Will nie rzucił się tam w tym samym momencie.
-Ej, ja chciałam tą.- Powiedziałam widząc paczkę makaronu w jego ręce.
-Kto pierwszy ten lepszy.- Zaśmiał się.
-Dawaj to !- Rzuciłam się na niego chcąc mu zabrać zupkę, a ten zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć i tarzać się ze śmiechu. Zepchnęłam go z siebie, poprawiłam włosy i ciuchy. Wszyscy patrzyli na nas jak na pałzie.- Williamie, czy zechciałbyś podarować ten oto pokarm biednemu dziecku?- Zwróciłam się do chłopaka.
-Ależ, oczywiście.- Podszedł do mnie i dał mi paczuszkę.
-Łatwo poszło.- Stwierdziłam.
-Mogłaś tak od razu.- Uśmiechnął się do mnie. Zrobiliśmy już w spokoju zupki i usadziliśmy się na podłodze w kółeczku.
-Gramy w butelkę ?- Wymyślił Chad. Wszyscy się zgodzili.
-Ale na co ?- Zapytała Kate.
-Na pytania i wyzwania.- Zaproponowałam.
-Ok. Skombinujcie butelkę.- Powiedział Chad, a Will poszedł po nią. Wrócił z butelka Kubusia Play.
-Kto pierwszy ?
-Najmłodszy.- Zaproponował Nate. Teraz wszyscy zaczęli mówić swoje daty urodzenia. Wyszło na to, że pierwsza była Kate bo jest ode mnie młodsza o 3 miesiące. Wylosowała Chad'a.
-Pytanie czy wyzwanie ?
-Mmm, wyzwanie.- Wyszczerzył się.
-Dobra.- Dziewczyna zastanowiła się.- Zatańcz na stole taniec brzucha.- Palnęła.- Zrobił to. Tak minął nam cały dzień. Na wygłupach. Bardzo ich polubiłam.
Ten tydzień spędziłam właśnie w taki sposób, czyli spędzałam czas razem z Kate, Chad'em, Will'em i Nate'm. Przesiadywaliśmy przeważnie u nich w domku ponieważ pogoda nadal nie była zachwycająca. I z tego co mówili w TV przez najbliższy tydzień miała się nie zmieniać. Nadszedł dzień kiedy Kate i reszta mieli wyjeżdżać do domu. Było mi przykro, że już wracali bo świetnie się z nimi bawiłam, a teraz pewnie będzie mi się nudzić. Mieli wyjazd z samego rana więc wstałam wcześniej żeby się z nimi pożegnać. Kiedy wyszłam z domu zobaczyłam znajomych pakujących walizki do samochodu. Podbiegłam do nich i rzuciłam się na barana Nate'owi, który jako jedyny stał do mnie tyłem.
-Hej.- Przywitałam się.- Już jedziecie ?- Zapytałam smutno.
-Tak, niestety.
-Szkoda, że już jedziecie. Ten tydzień minął tak szybko i bawiłam się z wami świetnie pomimo tej pogody. Naprawdę, strasznie się cieszę, że was poznałam.- Wygłosiłam swoje przemówienie.
-My się cieszymy że ciebie poznaliśmy.- Odpowiedział Nate.
-Jakby coś masz nasze numery.
-Jasne. No to pa.- Przytuliłam się z każdym z osobna. Wsiedli do samochodu i odjechali. Pomachałam im, a kiedy straciłam ich z oczu wróciłam do domu. Pogoda znowu nie dopisywała więc nie mogłam iść na plażę. W zasadzie to nigdzie nie mogłam iść bo niby były jakieś przebłyski słońca co jakiś czas, ale większość to tylko deszcz i deszcz. Wchodząc do domu zobaczyłam rodziców pakujących rzeczy do walizek.-Ej, co się dzieje ? Czemu się pakujecie ?
-Wracamy do domu. Nie ma sensu siedzieć całymi dniami w domku.
-Jestem za.- Powiedziałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wyjechaliśmy jeszcze przed południem. Dojechaliśmy bez żadnych przeszkód na godzinę 15:00. Ja tylko przebrałam się w TO i wyszłam z domu z zamiarem spotkania się z Jessie'm. Chciałam zrobić mu niespodziankę bo nie wiedział, że wracam tydzień wcześniej. W ogóle wciągu tego tygodnia mało ze sobą rozmawialiśmy. Dzwoniłam do niego parę razy, ale odebrał może z 3 telefony. W domu go nie było. Jego mama powiedziała, że wyszedł do skateparku. Bez wahania poszłam w tym kierunku. Było tam dużo osób, ale ni widziałam wśród nich Jessie'go. Przeszłam koło całującej się pary i zaraz zawróciłam. Spojrzałam na nich i po prostu nie wierzyłam własnym oczom. Jessie siedział na jednej z ramp a na jego kolanach jakaś laska. W ogóle jej nie znam. Całowali się jakby się mieli zaraz połknąć. Stałam tam i patrzyłam. Czułam jakby czas mi się zatrzymał. Siedzieli do mnie tyłem więc mnie nie widzieli, a ja nie zrobiłam nic. Uciekłam. Tylko to zdołałam zrobić. Odeszłam od nich kawałek i wyjęłam z kieszeni telefon. Wybrałam numer do Jessie'go. Przyglądałam mu się z bezpiecznej odległości i czekałam aż odbierze. Usłyszałam jego dzwonek. Wyjął telefon z kieszeni niechętnie przerywając poprzednią czynność. Spojrzał na wyświetlacz i skrzywił się. Odrzucił. Po prostu odrzucił i wrócił do całowania tej dziewczyny.
Poczułam straszne ukłucie w sercu i łzy cisnące mi się do oczu.
Nie chciałam się rozpłakać. Nie jest tego wart. Tylko, że ja naprawdę go kochałam chociaż może tylko mi się tak wydawało. Byłam zauroczona on po prostu się mną bawił i mnie zranił. Wracając do domu natknęłam się na wesołą Cammie. Wnioskując po siatce z zakupami wracała ze sklepu. Poszłam w jej stronę bo chciałam ją przeprosić. Ona miała kompletną rację co do Jessie'go. Stanęłam przed nią i zaczęłam mówić.- Cammie, ja przepraszam cię za tamto za to co wtedy powiedziałam. Ty miałaś rację, a ja byłam zaślepiona nim. To z nim nie chcę mieć już nic wspólnego. On jest idiotą, a ty przyjaciółką. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.- Powiedziałam płacząc.
-Ej, Alishia spokojnie nie jestem zła. Nigdy nie byłam, nie masz za co przepraszać.- Kiedy to powiedziała od razu zrobiło mi się lepiej.- A teraz chodź do mnie, opowiesz mi co się stało, że nazwałaś swojego chłopaka idiotą.- Zaśmiała mnie i przytuliła mnie.- Kupiłam dużo żarcia.
-Ok, ale Jessie nie jest już moim chłopakiem.
-Coo ? Zerwałaś z nim ?
-Nie.
-On z tobą ?
-Nie, Cammie nikt jeszcze z nikim nie zerwał. Jeszcze.- Doszłyśmy do domu Cammie, zrobiłyśmy sobie popcorn i usadowiłyśmy się w salonie na kanapie.
-Dobra, teraz mów. Co się stało ? I w ogóle co ty robisz w Londynie ? Przecież mieliście być jeszcze nad jeziorem.
-Cammie. Stój. Nie wszystko na raz. Nie nadążam za tobą. Wróciliśmy dzisiaj z nad jeziora bo tam była zła pogoda to po pierwsze.
-No no, a co z Jessie'm ?
-No więc poszłam do skateparku bo jego mama powiedziała mi, że tam jest więc tam poszłam, a ten się tam całował z jakąś laską.
-Coooo ?- Wypluła popcorn, który miała w ustach.- Ej, ale jakoś nie widzę żebyś się tym jakoś strasznie przejęła.
-Tak naprawdę to mogłabym się załamać, płakać i nie wychodzić z pokoju przez tydzień, ale szkoda życia na takiego kretyna i trzeba żyć dalej. Pamiętasz ? Właśnie to ci mówiłam gdy ten idiota Natchan złamał ci serce.
-Taaa pamiętam. Dzięki tobie z tego wyszłam.- Powiedziała.- Co teraz zamierzasz ?
-Na razie nie chcę o tym myśleć. Poróbmy coś.
-Ok, ale jakby coś to chłopaki mają do mnie wbić wieczorem na jakiś film. Ale jak chcesz to mogę zadzwonić żeby nie przychodzili to porobimy coś razem, ty i ja.
-Nie spoko nie przeszkadza mi to, niech wbijają.- Zjadłyśmy cały popcorn, pogadałyśmy i zanim się obejrzałyśmy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Cammie poszła otworzyć, a po chwili do salonu weszło, a raczej wpadło pięciu chłopaków i jedna dziewczyna.
-Heeej Alishia.- Wydarli się, a Louis rzucił się na mnie.
-Siema siema.- Przywitałam się i zrzuciłam chłopaka z siebie an podłogę.
-Eeeej.- Zwrócił mi uwagę. W sumie to nie miałam ochoty na szalenie z nimi. Mimo, że postanowiłam sobie nie przejmować się tym co się dzisiaj stało to i tak było mi przykro.
-Hej jestem Emillie.- Przedstawiła mi się wysoka, szczupła blondynka.
-Alishia. Miło mi.- Chłopaki włączyli jakiś film i wszyscy zaczęli oglądać. Mi robiło się coraz bardziej przykro i w pewnym momencie nie wytrzymałam łzy poleciały mi po policzku. Wytarłam je ręką i wyszłam z pokoju. Wyszłam przed dom przyjaciółki i usiadłam na schodku. Ten wieczór był chłodny. Przeszły mnie zimne dreszcze. Wiatr rozwiał mi włosy. Zaczęłam płakać. Nagle poczułam ciepłą, pachnącą bluzę na moich plecach.

 ____________________________

Czeeeeeeść :* Oto dla was szósteczka. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze od was. To mnie naprawdę motywuje do pisania <33 Jeśli chodzi o rozdział to nie zachwyca mnie on. Niby mam zaplanowane już wydarzenia na kilka rozdziałów, ale jak się zabieram za ich pisanie to jakoś mi to nie idzie. No cóż, wy to ocenicie :) Pozdrawiam :>>

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział :* Kto dał jej tą bluzę..? :D Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę ,że może być to Zayn ^^
    heuheuheu tylko szkoda mi ,że Justin odgrywa taką straszną postać w tym opowiadaniu ;c
    no cóż ;)
    czekamy na nn !
    blog jest najlepszy!
    #love
    http://www.justin-bieber-life-in-my-world.blog.onet.pl/ <-
    zapraszam do mnie na bloga
    @AfroHipis

    OdpowiedzUsuń