wtorek, 21 lutego 2012

[3] Walcz ze mną wielka marchewo.

Obudziłam się na leżaku przy basenie. Miałam wielkiego kaca po wczorajszej imprezie.Wstałam z leżaka i zakręciło mi się w głowie.Rozejrzałam się do o koła . Większość imprezowiczów została na noc .Leżeli na leżakach niektórzy na trawie, a inni w basenie na dmuchanych materacach .Cammie leżała niedaleko mnie na leżaku a obok niej blondyn. Podeszłam do niej.
-Hej śpisz ??
-Nie. Ała, ale mnie boli głowa
-Mnie też -Złapałam się za głowę i złapałam równowagę.
-Idziemy zjeść śniadanie ?
-Ok-Podałam jej rękę żeby wstała i poszłyśmy do kuchni . Zrobiłyśmy sobie tosty, kawę i poszłyśmy na taras przy basenie.
-Musze to wszystko posprzątać- Powiedziała Cammie rozglądając się po podwórku. W basenie pływały plastikowe kubki, na trawie porozrzucane butelki po alkoholu i w niektórych miejscach wymiociny
-Pomogę ci sprzątać
-Dzięki. Ale będziemy miały roboty
-Nom - Jadłam śniadanie. Za domu wyszedł Zayn.
-Gdzie byleś ? - Zapytała go Cmmie.
- Na szlugensie.- Odpowiedział.
-Tosta ?- Zapytałam i wyciągnęłam talerz z jedzeniem w jego stronę. Wziął jednego i przysiadł się do nas. -Idę obudzić tych pijaków.- Powiedziała Cammie i poszła.
-Jak się czujesz po imprezie?- Zapytał Zayn.- Ostro wczoraj balowałaś.
-Nawet mi nie mów. Nic nie pamiętam. A ty?
-W sumie to pamiętam jakieś sceny bo wypiłem tylko pół whiskey z tobą, a bawiłem się świetnie. - Uśmiechnął się.
-Ale to pewnie nie jedyne co wypiłam, co ?
-Z tego co widziałem to była to może 1/3.
-Boże, wolę nie wiedzieć co robiłam.
-Mogę ci trochę odświeżyć pamięć.
-Nie wiem czy jestem na to gotowa.
-Nic takiego strasznego nie robiłaś. Tylko cały czas piłaś, potem tańczyłaś a no i prawie na mnie zwymiotowałaś.
-Co ?! Jak to prawie ? Czyli nie zwymiotowałam ?
-Nie no, zwymiotowałaś.- Poprawił mnie. - Tylko że nie na mnie, ale prawie.
-O Boże. - Powiedziałam, a Zayn się zaśmiał.
-Pomagamy Cammie budzić resztę? - Zapytał zmieniając temat.
-Jasne. - Zgodziłam się. Pierwszy do obudzenia napatoczył się brunet. Jeden z zespołu.
-Możesz mi powiedzieć jak się twój kolega nazywa ? - Zapytałam wskazując na śpiącego.
-Louis.- Odpowiedział. Ok, Louis. Zapamiętać.-I wiem jak go obudzić. - zaśmiał się.- Louis ! - Wydarł się, a chłopak poruszył się.- Dzwonili z FBI, dzikie marchewki chcą zawładnąć światem. Musisz je powstrzymać.
-Dzikie marchewki ? -Zapytałam zdziwiona i zaczęłam się śmiać.
-Lou ma bzika, jeśli chodzi o marchewki.- Wyjaśnił. - O nie, wielka marchew idzie w stronę Harrego. On jest taki bezbronny. Kto go uratuje ? - Darł się spanikowany Zayn, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu. Louis od razu zerwał się na równe nogi i pobiegł do śpiącego na trawie Harrego. Wziął go na ręce.
-Walcz ze mną wielka marchewo. - Krzyknął Lou, a Harry się obudził.
-Stary, co ty odwalasz. - zapytał przecierając oczy.
-Spokojnie Haroldzie, ratuję cię przed wielką marhcewą. - Odpowiedział, a ten spojrzał na niego jak na wariata. Ja stałam tam i lałam z nich i całej tej sytuacji. Obudziliśmy resztę ludzi i poszli do domu. Zastanawiałam się gdzie jest Jessie zadzwoniłam do niego, ale usłyszałam tylko dźwięk jego telefonu gdzieś w trawie. Znalazłam go i schowałam do kieszeni spodni. Chciałam zostać i pomóc sprzątać Cammie, ale dostałam sms'a od mamy żebym wracała jak najszybciej do domu. Przeprosiłam przyjaciółkę i poszłam do domu.
-Już jestem. - Krzyknęłam wchodząc do domu. - Co się stało, że miałam tak szybko wracać ?
-Razem z tatą zaplanowaliśmy, że pojedziemy sobie na krótkie, rodzinne wakacje. Nad jezioro. Wynajmiemy domek. Co ty na to ?
-Super. A kiedy ?
-Jedziemy juro z samego rana więc musimy zrobić zakupy. Leć się ogarnąć i zaraz jedziemy. - Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Od razu poczułam się lepiej. Ubrałam się w świeże ubrania, lekko umalowałam i zeszłam na duł gdzie czekała gotowa mama.- Chris, wyłączaj ten telewizor, jedziemy do sklepu. - Po chwili brat był koło nas. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do supermarketu. Ja i Chris polecieliśmy od razu po wózek. Wsadziłam brata do takiego specjalnego siedzonka i pojechaliśmy do mamy która była już w sklepie. Zrobiliśmy duże zakupy rzeczy potrzebnych nam do przetrwania na tych wakacjach i wróciliśmy do domu. Od razu poszłam do pokoju się spakować, ale nie wiedziałam na ile tam jedziemy. Poszłam szybko zapytać się mamy. 2 tygodnie. Może wytrzymam. Spakowałam potrzebną ilość ciuchów, stroje kąpielowe, kosmetyki , mp3 i takie tam moje wynalazki. Postanowiłam powiadomić Jessie'go i Cammie, że nie będzie mnie przez najbliższe 2 tygodnie. Postanowiłam przejść się do Jessie'go bo przypomniało mi się, że mam jego telefon. A do Cammie napisałam żeby wbiła do mnie wieczorem. Do chłopaka doszłam w niecałe 10 min. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i grzecznie czekałam aż ktoś otworzy. Nikt nie otwierał. Zadzwoniłam ponownie. I ponownie. W końcu usłyszałam, że ktoś zbliża się do drzwi i je otwiera. Otworzył zaspany Jessie w samych bokserkach.
-Przeszkadzam ?
-Nie, właśnie spałem, ale właź. - Otworzył przede mną szerzej drzwi. Weszłam. Usiadłam na kanapie w salonie, a Jessie w kuchni robił sobie kawę.
-Jak się czujesz po imprezie ? - Zapytałam.
-Nie najlepiej. Łeb mnie napierdala i zgubiłem telefon. - Powiedział, a ja wyjęłam z kieszeni jego zgubę.
-Znalazłam. W trawie, na podwórku u Cammie. - Spojrzał na mnie z lekkim zdenerwowaniem. Zignorowałam to.- I przyszłam się pożegnać.
-Co ? - Krzyknął wypluwając kawę, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jadę z rodzicami nad jezioro na 2 tygodnie.
-Aaaaa, było od razu mówić, a nie mnie straszysz.- Siedziałam u niego do wieczora. Po 18:00 pożegnałam się z nim i poszłam do domu bo miała przyjść Cammie. Była u mnie tuż po tym jak wróciłam do domu. Poszłyśmy do mojego pokoju i położyłyśmy się na łóżku.
-Jadę na 2 tygodnie nad jezioro.- Pochwaliłam się.- Zaopiekujesz się Pasztecikiem ?
-Jasne. - Gadałyśmy chwilę. Cammie zalogowała się na TT. Obczaiłyśmy wpisy. - Weź wyżej. Wyżej.
-Tu ?
-Nie, wyżej.
-Gdzie kurwa ?
-Tu.- Przeczytała wypatrzonego tweet'a, a na jej twarzy pojawił się wielki banan.
@NiallOfficial : "@CammieM Świetna impreza u świetnej dziewczyny."
-Yyy, Cam, nie chcę nic mówić, ale zacieszasz mordę tak już z 5 minut. - powiedziałam patrząc na zegarek, a ona w końcu oprzytomniała.- Powiedz mi. - Poprosiłam.
-Ale co ?
-No nie udawaj. Powiedz mi. Podoba ci się ...- Spojrzałam na jego nazwę na TT, bo nie pamiętam jego imienia - Niall ?
-Nie ?
-Tak ?
-Nie ?
-Tak ?
-Nie ?
-Cam, jak chcesz to możemy tak do jutra.
-No dobra. Tak. Ale nie mów mu. - Poprosiła.
-Cam, ja go nawet nie znam. Możesz być spokojna.- Uśmiechnęłam się do niej - Mów co i jak ?
-No lubię go. Nawet bardzo, ale nie znam go jeszcze za dobrze. Wiesz niedawno się tu wprowadzili, a ja nie chcę się tak śpieszyć.
-To do ciebie nie pasuje. Zawsze miałam cię za "szybką" dziewczynę. - Zaśmiałam się.
-No, ale nie w tych sprawach.
-Więc, co masz zamiar zrobić ?
-Nic. Po prostu będę żyć normalnie spotykać się z nim i jego kumplami i może jak się bliżej poznamy to coś z tego wyjdzie. A ty co o tym myślisz ?
-Ja ? Ja się bardzo cieszę. Chyba nigdy nie widziałam cię takiej zakochanej.
-Nie jestem zakochana. - Przerwała mi.
-Dobra. Chyba nigdy nie widziałam się takiej zauroczonej. I fajnie by było gdybyście kiedyś byli razem. Ładnie byście razem wyglądali. Chociaż dobrze mu się nie przyjrzałam. - Zaśmiałam się - Chodzilibyśmy na podwójne randki. Ty i Ni ... Jak on ?
-Niall.
-Ty i Niall. Ja i Jessie.
-Nie, dzięki. Jak Jessie to nie.
-Co czemu ? Nie lubisz go ?
-Nie.
-Od kiedy ? Nic takiego mi wcześniej nie mówiłaś.
-Od kiedy zobaczyłam jaki jest naprawdę.
-O czym ty mówisz ?
-Na serio. On nie jest taki cudowny jak ci się wydaje. A przynajmniej jak ciebie nie ma w pobliżu.
-Czyli jaki jest ? - Zapytałam lekko zdenerwowana tym co powiedziała. Wkurzyła mnie.
-Chamski, egoistyczny, wredny, zarozumiały. - Zaczęła wymieniać.
-Możesz przestać ? Znam go. Chodzę z nim już ponad pół roku więc wiem jaki jest.
-Właśnie. Chodzisz z nim ponad pół roku i jeszcze nie odkryłaś jego drugiej strony. W sumie to dziwie się, że ja to dopiero niedawno zauważyłam, ale w końcu to nie ja jestem jego dziewczyną.- Nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała.- Wiesz co ja będę lecieć, a ty mam nadzieję, że o tym pomyślisz.- Powiedziała wychodząc z pokoju. - Mam wziąć Pasztecika teraz czy przyniesiesz mi go jutro ?- Zapytała
-Wiesz co teraz to się wypchaj. Już nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.- Powiedziałam, a ona wyszła.- Wkurzyła mnie. Strasznie. Poszłam się wykąpać. Nalałam gorącej wody i pachnących płynów do kąpieli. Leżąc w wannie ciągle myślałam o Cammie, a potem o Jessie'm. Potem znowu o Cammie. Im więcej o tym myślałam tym bardziej żałowałam, że byłam taka dla przyjaciółki i że powiedziałam, że nie chcę mieć z nią już nic wspólnego. Czyściutka położyłam się do łózka próbując zasnąć, ale zamiast tego cały czas myślałam i myślałam
 ____________________________

Trójka już jest. Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem, dały mi dużo motywacji do napisania nowego. Cieszę się, że się podoba. ozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. Świetny rozdzaił :) Czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny rozdział : )

    http://foreveroneedirectionn.blogspot.com/
    zapraszam : *

    OdpowiedzUsuń