środa, 29 lutego 2012

[6] No to zupki chińskie.

Obudziłam się wyspana i wypoczęta. Była godzina 12:00. Wstałam i poszłam wziąć coś do jedzenia. Wszyscy już wstali. Mama czytała książkę, tata oglądał telewizje i zajadał chipsy a Chris bawił się samochodzikami.
-No nareszcie wstałaś.- Powiedział tata.
-Czemu nigdzie nie wychodzicie ?- Zapytałam.
-Spójrz jaka jest pogoda.- Odpowiedziała mi mama, a ja wyjrzałam przez okno. Lało. I nie wyglądało na to żeby miało prędko przestać. Nie byłam zadowolona perspektywą spędzenia dnia w domku. Dosiadłam się do taty i wzięłam garść chipsów od niego. Dobrze, że chociaż telewizor tu mamy. Siedzieliśmy tak do 15:00, potem zjedliśmy obiad i znowu się nudziłam. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyła mama, a do środka weszła cała mokra Kate. Zerwałam się z kanapy na której leżałam i spojrzałam na nią.
-Kate ?! Oszalałaś ? W taką pogodę tu przychodzisz ?
-Oj tam, daj spokój. Przyszłam tylko żeby cię zaprosić do nas bo nam się nudzi, a nie mamy twojego numeru.- Powiedziała.- To co idziesz ?
-Jak ja tam dojdę ? Będę cała mokra.
-Oj tam. Chodź.
-Dobra tylko się ubiorę.- Włożyłam na siebie cienką kurtkę i adidasy.- Ok, chodźmy. Mamo ja idę.
-Dobra.- Podeszłyśmy do drzwi i otworzyłyśmy je.- Biegniemy, na trzy, czte-ry.- I pobiegłyśmy. Gdy dobiegłyśmy do ich domku i chciałyśmy wejść okazało się, że drzwi są zamknięte, a Kate nie ma klucza.- Ej, co jest ? - Zaczęłyśmy pukać do drzwi, ale nikt nie otwierał.- Gdzie oni są ? Przecież tu byli.- Stałyśmy tam i przez to całe zmokłyśmy. Nagle usłyszałyśmy śmiechy dobiegające z ich domku.- Nate ?- Wydarła się Kate.- Will, Chad. Niech ja was dorwę.- Po chwili darcia mordy na chłopaków w końcu nas wpuścili, śmiejąc się przy tym strasznie. Kate od razu się na nich rzuciła a ja grzecznie czekałam. Kiedy Kate się już z nimi rozprawiła przywitaliśmy się. Kate pożyczyła mi swoje ciuchy żebym nie siedziała w mokrych.
-Robimy coś do jedzenia ? - Zaproponował Chad. Wszyscy się zgodzili.
-A co robimy ? - Zapytała Kate.
-Moglibyśmy ugotować spaghetti carbonara, albo może upieczemy kurczaka na rożnie, albo ulepmy pierogi.- Zaproponowałam, a oni patrzyli na mnie jak na wariatkę.
-No to zupki chińskie.- Powiedział Nate.
-Jaką chcecie ? Są 3 rosoły, 2 serowe i 1 pomidorowa.- Powiedziała Kate, a ja od razu rzuciłam się w jej stronę w celu zajęcia pomidorówki. Wszystko byłoby ok, gdyby Will nie rzucił się tam w tym samym momencie.
-Ej, ja chciałam tą.- Powiedziałam widząc paczkę makaronu w jego ręce.
-Kto pierwszy ten lepszy.- Zaśmiał się.
-Dawaj to !- Rzuciłam się na niego chcąc mu zabrać zupkę, a ten zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć i tarzać się ze śmiechu. Zepchnęłam go z siebie, poprawiłam włosy i ciuchy. Wszyscy patrzyli na nas jak na pałzie.- Williamie, czy zechciałbyś podarować ten oto pokarm biednemu dziecku?- Zwróciłam się do chłopaka.
-Ależ, oczywiście.- Podszedł do mnie i dał mi paczuszkę.
-Łatwo poszło.- Stwierdziłam.
-Mogłaś tak od razu.- Uśmiechnął się do mnie. Zrobiliśmy już w spokoju zupki i usadziliśmy się na podłodze w kółeczku.
-Gramy w butelkę ?- Wymyślił Chad. Wszyscy się zgodzili.
-Ale na co ?- Zapytała Kate.
-Na pytania i wyzwania.- Zaproponowałam.
-Ok. Skombinujcie butelkę.- Powiedział Chad, a Will poszedł po nią. Wrócił z butelka Kubusia Play.
-Kto pierwszy ?
-Najmłodszy.- Zaproponował Nate. Teraz wszyscy zaczęli mówić swoje daty urodzenia. Wyszło na to, że pierwsza była Kate bo jest ode mnie młodsza o 3 miesiące. Wylosowała Chad'a.
-Pytanie czy wyzwanie ?
-Mmm, wyzwanie.- Wyszczerzył się.
-Dobra.- Dziewczyna zastanowiła się.- Zatańcz na stole taniec brzucha.- Palnęła.- Zrobił to. Tak minął nam cały dzień. Na wygłupach. Bardzo ich polubiłam.
Ten tydzień spędziłam właśnie w taki sposób, czyli spędzałam czas razem z Kate, Chad'em, Will'em i Nate'm. Przesiadywaliśmy przeważnie u nich w domku ponieważ pogoda nadal nie była zachwycająca. I z tego co mówili w TV przez najbliższy tydzień miała się nie zmieniać. Nadszedł dzień kiedy Kate i reszta mieli wyjeżdżać do domu. Było mi przykro, że już wracali bo świetnie się z nimi bawiłam, a teraz pewnie będzie mi się nudzić. Mieli wyjazd z samego rana więc wstałam wcześniej żeby się z nimi pożegnać. Kiedy wyszłam z domu zobaczyłam znajomych pakujących walizki do samochodu. Podbiegłam do nich i rzuciłam się na barana Nate'owi, który jako jedyny stał do mnie tyłem.
-Hej.- Przywitałam się.- Już jedziecie ?- Zapytałam smutno.
-Tak, niestety.
-Szkoda, że już jedziecie. Ten tydzień minął tak szybko i bawiłam się z wami świetnie pomimo tej pogody. Naprawdę, strasznie się cieszę, że was poznałam.- Wygłosiłam swoje przemówienie.
-My się cieszymy że ciebie poznaliśmy.- Odpowiedział Nate.
-Jakby coś masz nasze numery.
-Jasne. No to pa.- Przytuliłam się z każdym z osobna. Wsiedli do samochodu i odjechali. Pomachałam im, a kiedy straciłam ich z oczu wróciłam do domu. Pogoda znowu nie dopisywała więc nie mogłam iść na plażę. W zasadzie to nigdzie nie mogłam iść bo niby były jakieś przebłyski słońca co jakiś czas, ale większość to tylko deszcz i deszcz. Wchodząc do domu zobaczyłam rodziców pakujących rzeczy do walizek.-Ej, co się dzieje ? Czemu się pakujecie ?
-Wracamy do domu. Nie ma sensu siedzieć całymi dniami w domku.
-Jestem za.- Powiedziałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wyjechaliśmy jeszcze przed południem. Dojechaliśmy bez żadnych przeszkód na godzinę 15:00. Ja tylko przebrałam się w TO i wyszłam z domu z zamiarem spotkania się z Jessie'm. Chciałam zrobić mu niespodziankę bo nie wiedział, że wracam tydzień wcześniej. W ogóle wciągu tego tygodnia mało ze sobą rozmawialiśmy. Dzwoniłam do niego parę razy, ale odebrał może z 3 telefony. W domu go nie było. Jego mama powiedziała, że wyszedł do skateparku. Bez wahania poszłam w tym kierunku. Było tam dużo osób, ale ni widziałam wśród nich Jessie'go. Przeszłam koło całującej się pary i zaraz zawróciłam. Spojrzałam na nich i po prostu nie wierzyłam własnym oczom. Jessie siedział na jednej z ramp a na jego kolanach jakaś laska. W ogóle jej nie znam. Całowali się jakby się mieli zaraz połknąć. Stałam tam i patrzyłam. Czułam jakby czas mi się zatrzymał. Siedzieli do mnie tyłem więc mnie nie widzieli, a ja nie zrobiłam nic. Uciekłam. Tylko to zdołałam zrobić. Odeszłam od nich kawałek i wyjęłam z kieszeni telefon. Wybrałam numer do Jessie'go. Przyglądałam mu się z bezpiecznej odległości i czekałam aż odbierze. Usłyszałam jego dzwonek. Wyjął telefon z kieszeni niechętnie przerywając poprzednią czynność. Spojrzał na wyświetlacz i skrzywił się. Odrzucił. Po prostu odrzucił i wrócił do całowania tej dziewczyny.
Poczułam straszne ukłucie w sercu i łzy cisnące mi się do oczu.
Nie chciałam się rozpłakać. Nie jest tego wart. Tylko, że ja naprawdę go kochałam chociaż może tylko mi się tak wydawało. Byłam zauroczona on po prostu się mną bawił i mnie zranił. Wracając do domu natknęłam się na wesołą Cammie. Wnioskując po siatce z zakupami wracała ze sklepu. Poszłam w jej stronę bo chciałam ją przeprosić. Ona miała kompletną rację co do Jessie'go. Stanęłam przed nią i zaczęłam mówić.- Cammie, ja przepraszam cię za tamto za to co wtedy powiedziałam. Ty miałaś rację, a ja byłam zaślepiona nim. To z nim nie chcę mieć już nic wspólnego. On jest idiotą, a ty przyjaciółką. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.- Powiedziałam płacząc.
-Ej, Alishia spokojnie nie jestem zła. Nigdy nie byłam, nie masz za co przepraszać.- Kiedy to powiedziała od razu zrobiło mi się lepiej.- A teraz chodź do mnie, opowiesz mi co się stało, że nazwałaś swojego chłopaka idiotą.- Zaśmiała mnie i przytuliła mnie.- Kupiłam dużo żarcia.
-Ok, ale Jessie nie jest już moim chłopakiem.
-Coo ? Zerwałaś z nim ?
-Nie.
-On z tobą ?
-Nie, Cammie nikt jeszcze z nikim nie zerwał. Jeszcze.- Doszłyśmy do domu Cammie, zrobiłyśmy sobie popcorn i usadowiłyśmy się w salonie na kanapie.
-Dobra, teraz mów. Co się stało ? I w ogóle co ty robisz w Londynie ? Przecież mieliście być jeszcze nad jeziorem.
-Cammie. Stój. Nie wszystko na raz. Nie nadążam za tobą. Wróciliśmy dzisiaj z nad jeziora bo tam była zła pogoda to po pierwsze.
-No no, a co z Jessie'm ?
-No więc poszłam do skateparku bo jego mama powiedziała mi, że tam jest więc tam poszłam, a ten się tam całował z jakąś laską.
-Coooo ?- Wypluła popcorn, który miała w ustach.- Ej, ale jakoś nie widzę żebyś się tym jakoś strasznie przejęła.
-Tak naprawdę to mogłabym się załamać, płakać i nie wychodzić z pokoju przez tydzień, ale szkoda życia na takiego kretyna i trzeba żyć dalej. Pamiętasz ? Właśnie to ci mówiłam gdy ten idiota Natchan złamał ci serce.
-Taaa pamiętam. Dzięki tobie z tego wyszłam.- Powiedziała.- Co teraz zamierzasz ?
-Na razie nie chcę o tym myśleć. Poróbmy coś.
-Ok, ale jakby coś to chłopaki mają do mnie wbić wieczorem na jakiś film. Ale jak chcesz to mogę zadzwonić żeby nie przychodzili to porobimy coś razem, ty i ja.
-Nie spoko nie przeszkadza mi to, niech wbijają.- Zjadłyśmy cały popcorn, pogadałyśmy i zanim się obejrzałyśmy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Cammie poszła otworzyć, a po chwili do salonu weszło, a raczej wpadło pięciu chłopaków i jedna dziewczyna.
-Heeej Alishia.- Wydarli się, a Louis rzucił się na mnie.
-Siema siema.- Przywitałam się i zrzuciłam chłopaka z siebie an podłogę.
-Eeeej.- Zwrócił mi uwagę. W sumie to nie miałam ochoty na szalenie z nimi. Mimo, że postanowiłam sobie nie przejmować się tym co się dzisiaj stało to i tak było mi przykro.
-Hej jestem Emillie.- Przedstawiła mi się wysoka, szczupła blondynka.
-Alishia. Miło mi.- Chłopaki włączyli jakiś film i wszyscy zaczęli oglądać. Mi robiło się coraz bardziej przykro i w pewnym momencie nie wytrzymałam łzy poleciały mi po policzku. Wytarłam je ręką i wyszłam z pokoju. Wyszłam przed dom przyjaciółki i usiadłam na schodku. Ten wieczór był chłodny. Przeszły mnie zimne dreszcze. Wiatr rozwiał mi włosy. Zaczęłam płakać. Nagle poczułam ciepłą, pachnącą bluzę na moich plecach.

 ____________________________

Czeeeeeeść :* Oto dla was szósteczka. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze od was. To mnie naprawdę motywuje do pisania <33 Jeśli chodzi o rozdział to nie zachwyca mnie on. Niby mam zaplanowane już wydarzenia na kilka rozdziałów, ale jak się zabieram za ich pisanie to jakoś mi to nie idzie. No cóż, wy to ocenicie :) Pozdrawiam :>>

poniedziałek, 27 lutego 2012

[5] O moim różowym jednorożcu.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić postanowiliśmy z Chrisem pójść do domku. Spakowałam rzeczy do torby i ruszyliśmy w stronę powrotną. Po drodze wstąpiliśmy do budki na lody. Kiedy wróciliśmy do domu rodzice gotowali coś, a ja poszłam się przebrać. Założyłam dresy i t-shirt bo chciałam iść pobiegać po okolicy. Mama kazała mi najpierw zjeść kolację więc posłusznie to zrobiłam. Po zjedzonym posiłku wyszłam i pobiegłam w stronę plaży. Biegłam brzegiem jeziora. O tej porze było puste. No może nie zupełnie. Widziałam parę spacerujących par i kilka tak jak ja biegających osób. Zatrzymałam się na chwilę, przy brzegu aby trochę odpocząć. Patrzyłam w niebo i myślałam o Jessie'm, gdy nagle poczułam coś zimnego i mokrego w nogach. Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że moje buty zalała mała fala wody.
-Fuck.- Powiedziałam do siebie i usłyszałam czyjś śmiech za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam młodego chłopaka mniej więcej w moim wieku. Śmiał się ze mnie. Nie fajnie.- Ej.- Zwróciłam mu uwagę.
-Sorki. - Podszedł do mnie.- O czym się tak zamyśliłaś ?- Zapytał.
-O moim różowym jednorożcu. Tęsknie za nim.- Powiedziałam i zrobiłam smutną minkę, a chłopak znowu się zaśmiał.
-Biegasz ?- Zapytał.
-No, jak widać .- Pokazałam na swoje ciuchy.- A ty ?
-Tak.- Odpowiedział.- Biegniemy razem ?
-Ok.- Pobiegliśmy 3 km wzdłuż plaży.- Mieszkasz tu, czy jesteś na wakacjach ?- Zapytałam.
-Jestem na wakacjach. Z kolegami i siostrą. A ty ?
-Ja z rodzicami i bratem. Też na wakacjach.
-A na ile ?
-Na 2 tygodnie.
-My też, ale jesteśmy tu już tydzień.- Gadaliśmy tak, aż w końcu postanowiliśmy wracać.- Gdzie mieszkasz ?
-Tam, w jednym z tych domków.- Pokazałam okolicę.
-Ja też na tym osiedlu.- Chłopak odprowadził mnie pod drzwi. W ogóle jak on się nazywa ?
-Dzięki za odprowadzenie.- Powiedziałam.- W ogóle zapomniałam się przedstawić. Jestem Alishia.
-A ja Nate.
-Miło mi. To na razie.
-Wiesz co ?
-Co ?
-Wybieramy się dzisiaj na imprezę do jednego klubu na plaży. Wybrałabyś się z nami ?
-O tak. Zdecydowanie. Impreza to coś czego mi trzeba.
-Świetnie. To wpadniemy po ciebie o 20:00 .
-Ok. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.- Chciałam wejść do domku, ale drzwi były zamknięte. Świetnie. Poszli sobie gdzieś. Beze mnie. Na szczęście rodzice dali mi zapasowy klucz więc nie miałam problemu z dostaniem się do środka. Weszłam i spojrzałam na zegarek. Była prawie 19:00. Pobiegłam szybko wziąć prysznic i umyć włosy. Uwinęłam się z tym 20 minut. Wysuszyłam włosy i wyprostowałam. Zrobiłam makijaż. Zostały mi tylko ciuchy. Nie wzięłam żadnych imprezowych rzeczy, więc nie miałam zbyt dużego wyboru. Zdecydowałam się na TO. Akurat się uwinęłam ponieważ po ubraniu się usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Nate'a, jego bodajże siostrę i dwóch chłopaków.- Hej.- Przywitałam się.- Wejdźcie na chwilę.- Powiedziałam, a oni weszli. Szybko chwyciłam jakąś kartkę i długopis i napisałam wiadomość do rodziców: "Poszłam na imprezę. Nie wrócę późno.Alishia.". Wzięłam torebkę i byłam gotowa.- Możemy iść.- Powiedziałam.- W ogóle, jestem Alishia.- Przedstawiłam się.
-Hej. Ja jestem Kate.- Powiedziała blondynka.
-A ja Will.
-A ja Chad.
-Miło was poznać.- Wyszliśmy, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Do klubu nie było daleko, ponieważ znajdował się na plaży.
-Słyszałam, że to naprawdę fajny klub. Podobno robią imprezy tematyczne.- Powiedziała dziewczyna.
-A jaki temat jest dzisiaj ?- Zapytałam.
-Nie wiem.- Wyszczerzyła się. Na wejściu do klubu, każdy dostał hawajski naszyjnik. Wiecie taki z kwiatów. Czyli to impreza hawajska. Jakiś facet wręczył mi różowy naszyjnik.
-Mogę dostać niebieski ?- Zajęczałam. On spojrzał na mnie pytająco.- Bardziej pasuje mi do spodni.- Wyjaśniłam, a on wymienił mi go. Zadowolona weszłam do środka. Ludzi w środku było mnóstwo. Głównie to 20 paro latki. Kate od razu wyciągnęła Chada na parkiet. Ja jak na razie nie miałam takiego zamiaru. Podeszłam do baru i usiadłam przy nim. Zamówiłam jakiegoś kolorowego drinka i zapłaciłam. Nate i Will dosiedli się do mnie i zamówili sobie po jakichś innych drinkach. Gdy wypiłam swojego do końca zachciało mi się tańczyć.- Chodźcie tańczyć.- Wyciągnęłam chłopaków na parkiet. Tańczyliśmy tak przez jakieś 3 godziny. Nie spiłam się za bardzo bo o północy miałam zamiar wrócić do domku. Wypiłam jeszcze jednego kolorowego drinka, które bardzo mi posmakowały. Spytałam barmana jak się nazywa. "A Day On the Peach". Zatańczyłam jeszcze po jednym razie z Nate'm, Will'em i Chadem i oznajmiłam, że wracam do domu. Próbowali mnie jeszcze zatrzymać, ale w końcu wyszło na to, że wszyscy wracamy. Moi nowi znajomi odprowadzili mnie pod drzwi i poszli do siebie. Domek był zamknięty więc wyjęłam klucz z torebki i otworzyłam go. Jak się okazało wszyscy spali. Ja też tylko przebrałam się w piżamkę, zmyłam makijaż i położyłam się w jedynym łóżku, które mi zostawili.
____________________________

Oto rozdział piąty. Wiem, że miał być jeszcze w weekend, ale nie wyrobiłam się za co przepraszam. Kolejny na pewno niedługo. Wiem, że jak na razie jest mało wątków z chłopakami z 1D, ale wszystko w swoim czasie. Myślę, że za jakiś 2-3 rozdziały będzie ich o wiele więcej. Więc czekajcie cierpliwie. Co do tego rozdziału, uważam że jest nudny i nic ciekawego się w nim nie dzieje. Ale po prostu musiałam coś napisać żeby iść dalej. Pozdrawiam i liczę na komentarze. Chcę wiedzieć co sądzicie o moim tworzeniu. Byeee <333    

piątek, 24 lutego 2012

[4] Nie zapomniałaś przypadkiem o czymś ?

Obudziłam się przed 9:00 zeszłam na dół do kuchni gdzie siedzieli rodzice. Przywitałam się i nalałam sobie soku do szklanki.
-Co z Pasztecikiem przez te 2 tygodnie ? - Zapytałam.
-Zupełnie o nim zapomniałam. Nie mogłabyś go podrzucić Cammie ?- Zapytała mama.
-Pytałam jej wczoraj, ale nie może go wziąć.- Skłamałam. Bo przecież nie powiem, że się pokłóciłyśmy.
-No to nie wiem co zrobimy.
-Zapytam jeszcze Jessie'go.
-Ok. Ale nie masz dużo czasu o 11:00 wyjeżdżamy.
-Ok. Pobiegłam do swojego pokoju. Umyłam się szybko włożyłam pierwsze lepsze dresy i jakiś t-shirt, wzięłam psa na smycz i wyszłam z nim z domu. Skierowałam się do domu mojego chłopaka. Nie wiedziałam czy jeszcze wszyscy u niego śpią. Zaryzykowałam. Zadzwoniłam dzwonkiem i nie musiałam długo czekać. Otworzyła mi mama Jessie'go wyglądała jakby już dawno wstała. Wzięłam psa na ręce, przywitałam się i pobiegłam do pokoju Jessie'go. Zapukałam, ale nic się nie wydarzyło więc weszłam do środka. Widok był przesłodki. Jessie spał. Wyglądał tak słodko z rozczochranymi włosami i bez koszulki. Jak ja go kocham. Podeszłam do łóżka i usiadłam na na brzegu.
-Jessie. - Próbowałam go obudzić, ale ten tylko obrócił się na drugą stronę i spał dalej.- Jessie, obudź się. - Dalej nie reagował. Pocałowałam go lekko w usta. Lekko się poruszył, ale wciąż spał. Pocałowałam go namiętniej,a on się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Co tu robisz ? Myślałem że wyjeżdżasz ? - Podniósł się do pozycji siedzącej.
-Jedziemy o 11:00, ale przyszłam do ciebie z prośbą.
-Jaką ?
-Nie mam z kim zostawić Pasztecika.
-Aha.
-Więc ? Mogę go zostawić u ciebie ?
-U mnie ? - Zadziwił się. - Bardzo bym chciał, ale - Zastanowił się. - Wiesz moja mama ma uczulenie na psy.-Posmutniałam.- Przepraszam. Gdyby nie to to bym go wziął. Naprawdę.- Powiedział i przytulił mnie.
-Ok. Nie masz za co przepraszać. Rozumiem. Będę lecieć. Pa, kocham cię.
-Ja ciebie też. - Odpowiedział i pocałował mnie. - Miłego wyjazdu.
-Dziękuję. Będę tęsknić.
-Ja też.- Poszłam. Wyszłam z jego pokoju, pożegnałam się z jego mamą i wyszłam z domu. Spacerowałam chwilę z Pasztecikiem w drodze powrotnej, aby mógł załatwić spokojnie swoje potrzeby. W pewnym momencie zauważyłam jakąś postać idącą w moją stronę. Był to Zayn.
-Siema. - przywitał się.
-Siema.
-Gdzie idziesz ?
-Do domu.
-Odprowadzić cię ?
-Jeśli chcesz ?- Poszliśmy.
-Czemu jesteś smutna ?
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Oj, no bo zaraz jedziemy z rodzicami nad jezioro na 2 tygodnie i nie mam z kim zostawić Pasztecika.- Wytłumaczyłam mu, a ten znowu się zaczął śmiać z jego imienia. Spojrzałam na niego znacząco.
-Przepraszam. - Uspokoił się. - Ja chętnie się nim zajmę.- Zaoferował się.
-Naprawdę ?
-Jasne. Ja jestem zawsze chętny do pomocy.
-Ale serio, serio ?
-No, serio, serio.
-Ok. - Zgodziłam się. - Masz teraz czas ? - Zapytałam gdy doszliśmy pod mój dom.
-Tak, a co ?
-Chodź do domu. Muszę ci wszystko powiedzieć co i jak.- Weszliśmy do domu, a tam moi rodzice latali po całym domu szykując się i dopakowując jeszcze rzeczy do wyjazdu.Chris stał przed lustrem z pilotem w ręku i śpiewał i tańczył Wyginam śmiało ciało. Ja tam się wyluzowałam, jedziemy za niecałą godzinę, a ja se w dresie łażę.
-Alishia, mówiłam ci że nie ma dużo czasu. Szybko szykuj się. Jessie zaopiekuje się pchlakiem ?- Zaczęła gadać. Ooo tak moja matka uwielbiała tak nazywać mojego psa.
-Nie, bo jego mama ma uczulenie na psy, ale mój kolega się zaoferował. - pokazałam Zayna, a matka chyba dopiero go zauważyła.
-Dzień Dobry. - Przywitał się.
-Dzień Dobry. Naprawdę ratujesz nam życie. - Pochwaliła go mama. - A ty. - Wskazała na mnie. - Szykuj się.- Zdjęłam psu smycz a Zayn'a zaprowadziłam do mojego pokoju. Pasztecik oczywiście za nami.
-Zaraz ci wszystko naszykuję. Powiedziałam i poleciałam po rzeczy Pasztecika, takie jak smycz, miski czy zabawki. Spakowałam wszystko do reklamówki i podałam chłopakowi. Odprowadziłam go do drzwi. - Dziękuję ci bardzo, że się nim zajmiesz. Jak wrócę to jakoś ci to wynagrodzę. - Uśmiechnęłam się kiedy staliśmy w drzwiach. - To pa.- Powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, ale mi przerwał.
-Umm, nie zapomniałaś przypadkiem o czymś ?- Zapytał.
-Nie. O czym ?- Zapytałam. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Ale gdy usłyszałam szczekanie Pasztecika z kuchni dopiero zaczaiłam. Roześmiałam się.-Wszystko ci spakowałam, a o najważniejszym bym zapomniała.- Zapięłam psu smycz i podałam jego tymczasowemu opiekunowi.
-Na razie. Miłego wyjazdu.- Powiedział, a co do tego odwdzięczenia się to pogadamy jak wrócisz. - Uśmiechnął się. Ale tak zajebiście się uśmiechnął. Że aż mnie ciarki przeszły. Otrząsnęłam się.
-Jasne. - Odwzajemniłam uśmiech. Też chciałam żeby wyszło zajebiście, ale pewnie wyszło jak zwykle, czyli jakbym się śliniła do frytek czy coś. Pożegnaliśmy się i od razu poleciałam do pokoju. Prawie dosłownie poleciałam. Na schodach oczywiście się wjebałam, ale kij z tym. Wzięłam odświeżający prysznic i założyłam TO. Pomalowałam się i z walizką zeszłam na dół. Wszyscy byli już gotowi. Powiedzmy. Bo czekaliśmy jeszcze z 10 minut na mamę aż znajdzie swoje okulary. Kupiła sobie oryginalne od Gucci'ego i stwierdziła, że musie je mieć. Kiedy wreszcie je znalazła mogliśmy ruszyć w podróż. Rodzice posadzili Chrisa w foteliku ja zajęłam miejsce obok niego. Włączyłam na fula muzykę na mp3 i siedziałam czekając aż w końcu dojedziemy na miejsce. Po drodze zatrzymaliśmy się w małej knajpce na śniadanie którego nikt oczywiście nie miał czasu zjeść. Usiedliśmy przy stoliku, a kelner podał nam karty. Zamówiłam sobie małego muffina. Na nic więcej nie miałam ochoty chociaż rodzice kazali mi jeść więc wzięłam jeszcze naleśniki. Po zjedzonym posiłku wszyscy wrócili do samochodu, a ja pobiegłam jeszcze do łazienki. Kiedy wychodziłam pod knajpą stało z trzech chłopaków w moim wieku byli to typowi dresi. Jak ja ich nie cierpię. Ciągle tylko kurwiają, plują śliną i piszą sprejami po blokach. Tylko niech mnie nie zauważą. Błagam. Tacy to zawsze mają jakieś komentarze.
-Hej laluniu.- Odezwał się jeden z nich. Fuck. Oby to nie było do mnie. Odwróciłam się, a oni patrzyli na mnie. - Choć tu do nas. Dotrzymasz nam towarzystwa. - Chyba go pojebało. Pokazałam mu środkowy palec. - Jaka zadziorna. - Zaczęli podchodzić bliżej, a ja rzuciłam się do ucieczki. Biegłam ile sił w nogach. Kurde, czego moi rodzice musieli tak daleko zaparkować samochód. Gdy dobiegłam do auta, wskoczyłam do niego jak najszybciej i kazałam ojcu jechać. Dresy zostały w tyle. Hahaha. Dobrze im tak. Całą drogę na miejsce się z tego śmiałam. Od tego miejsca do naszego celu było tylko 160 km. dojechaliśmy tam w około 2 godziny. Wynajęliśmy całkiem niezły domek. Duży i przy samej plaży. Ponieważ było jeszcze wcześnie postanowiłam iść na plażę. Mama kazała mi wziąć Chrisa bo oni muszą rozpakować rzeczy. Pod ciuchy założyłam strój kąpielowy wzięłam ręcznik i różne olejki do opalania spakowałam do torebki. Chrisowi też założyłam kąpielówki i wyszliśmy z domu. Znaleźliśmy dobrą miejscówkę i się tam rozłożyliśmy. Posmarowałam się olejkiem, a potem Chrisa. Miałam zamiar wylegiwać się do końca dnia na plaży.

____________________________

Heeeej :* Oto czwóreczka. Przez ostatni kilka dni miałam trochę roboty związanej ze szkołą, dlatego rozdział pojawił się dopiero dzisiaj. A kolejny rozdział myślę, że jeszcze w ten weekend .
Pozdrawiam :)


wtorek, 21 lutego 2012

[3] Walcz ze mną wielka marchewo.

Obudziłam się na leżaku przy basenie. Miałam wielkiego kaca po wczorajszej imprezie.Wstałam z leżaka i zakręciło mi się w głowie.Rozejrzałam się do o koła . Większość imprezowiczów została na noc .Leżeli na leżakach niektórzy na trawie, a inni w basenie na dmuchanych materacach .Cammie leżała niedaleko mnie na leżaku a obok niej blondyn. Podeszłam do niej.
-Hej śpisz ??
-Nie. Ała, ale mnie boli głowa
-Mnie też -Złapałam się za głowę i złapałam równowagę.
-Idziemy zjeść śniadanie ?
-Ok-Podałam jej rękę żeby wstała i poszłyśmy do kuchni . Zrobiłyśmy sobie tosty, kawę i poszłyśmy na taras przy basenie.
-Musze to wszystko posprzątać- Powiedziała Cammie rozglądając się po podwórku. W basenie pływały plastikowe kubki, na trawie porozrzucane butelki po alkoholu i w niektórych miejscach wymiociny
-Pomogę ci sprzątać
-Dzięki. Ale będziemy miały roboty
-Nom - Jadłam śniadanie. Za domu wyszedł Zayn.
-Gdzie byleś ? - Zapytała go Cmmie.
- Na szlugensie.- Odpowiedział.
-Tosta ?- Zapytałam i wyciągnęłam talerz z jedzeniem w jego stronę. Wziął jednego i przysiadł się do nas. -Idę obudzić tych pijaków.- Powiedziała Cammie i poszła.
-Jak się czujesz po imprezie?- Zapytał Zayn.- Ostro wczoraj balowałaś.
-Nawet mi nie mów. Nic nie pamiętam. A ty?
-W sumie to pamiętam jakieś sceny bo wypiłem tylko pół whiskey z tobą, a bawiłem się świetnie. - Uśmiechnął się.
-Ale to pewnie nie jedyne co wypiłam, co ?
-Z tego co widziałem to była to może 1/3.
-Boże, wolę nie wiedzieć co robiłam.
-Mogę ci trochę odświeżyć pamięć.
-Nie wiem czy jestem na to gotowa.
-Nic takiego strasznego nie robiłaś. Tylko cały czas piłaś, potem tańczyłaś a no i prawie na mnie zwymiotowałaś.
-Co ?! Jak to prawie ? Czyli nie zwymiotowałam ?
-Nie no, zwymiotowałaś.- Poprawił mnie. - Tylko że nie na mnie, ale prawie.
-O Boże. - Powiedziałam, a Zayn się zaśmiał.
-Pomagamy Cammie budzić resztę? - Zapytał zmieniając temat.
-Jasne. - Zgodziłam się. Pierwszy do obudzenia napatoczył się brunet. Jeden z zespołu.
-Możesz mi powiedzieć jak się twój kolega nazywa ? - Zapytałam wskazując na śpiącego.
-Louis.- Odpowiedział. Ok, Louis. Zapamiętać.-I wiem jak go obudzić. - zaśmiał się.- Louis ! - Wydarł się, a chłopak poruszył się.- Dzwonili z FBI, dzikie marchewki chcą zawładnąć światem. Musisz je powstrzymać.
-Dzikie marchewki ? -Zapytałam zdziwiona i zaczęłam się śmiać.
-Lou ma bzika, jeśli chodzi o marchewki.- Wyjaśnił. - O nie, wielka marchew idzie w stronę Harrego. On jest taki bezbronny. Kto go uratuje ? - Darł się spanikowany Zayn, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu. Louis od razu zerwał się na równe nogi i pobiegł do śpiącego na trawie Harrego. Wziął go na ręce.
-Walcz ze mną wielka marchewo. - Krzyknął Lou, a Harry się obudził.
-Stary, co ty odwalasz. - zapytał przecierając oczy.
-Spokojnie Haroldzie, ratuję cię przed wielką marhcewą. - Odpowiedział, a ten spojrzał na niego jak na wariata. Ja stałam tam i lałam z nich i całej tej sytuacji. Obudziliśmy resztę ludzi i poszli do domu. Zastanawiałam się gdzie jest Jessie zadzwoniłam do niego, ale usłyszałam tylko dźwięk jego telefonu gdzieś w trawie. Znalazłam go i schowałam do kieszeni spodni. Chciałam zostać i pomóc sprzątać Cammie, ale dostałam sms'a od mamy żebym wracała jak najszybciej do domu. Przeprosiłam przyjaciółkę i poszłam do domu.
-Już jestem. - Krzyknęłam wchodząc do domu. - Co się stało, że miałam tak szybko wracać ?
-Razem z tatą zaplanowaliśmy, że pojedziemy sobie na krótkie, rodzinne wakacje. Nad jezioro. Wynajmiemy domek. Co ty na to ?
-Super. A kiedy ?
-Jedziemy juro z samego rana więc musimy zrobić zakupy. Leć się ogarnąć i zaraz jedziemy. - Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Od razu poczułam się lepiej. Ubrałam się w świeże ubrania, lekko umalowałam i zeszłam na duł gdzie czekała gotowa mama.- Chris, wyłączaj ten telewizor, jedziemy do sklepu. - Po chwili brat był koło nas. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do supermarketu. Ja i Chris polecieliśmy od razu po wózek. Wsadziłam brata do takiego specjalnego siedzonka i pojechaliśmy do mamy która była już w sklepie. Zrobiliśmy duże zakupy rzeczy potrzebnych nam do przetrwania na tych wakacjach i wróciliśmy do domu. Od razu poszłam do pokoju się spakować, ale nie wiedziałam na ile tam jedziemy. Poszłam szybko zapytać się mamy. 2 tygodnie. Może wytrzymam. Spakowałam potrzebną ilość ciuchów, stroje kąpielowe, kosmetyki , mp3 i takie tam moje wynalazki. Postanowiłam powiadomić Jessie'go i Cammie, że nie będzie mnie przez najbliższe 2 tygodnie. Postanowiłam przejść się do Jessie'go bo przypomniało mi się, że mam jego telefon. A do Cammie napisałam żeby wbiła do mnie wieczorem. Do chłopaka doszłam w niecałe 10 min. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i grzecznie czekałam aż ktoś otworzy. Nikt nie otwierał. Zadzwoniłam ponownie. I ponownie. W końcu usłyszałam, że ktoś zbliża się do drzwi i je otwiera. Otworzył zaspany Jessie w samych bokserkach.
-Przeszkadzam ?
-Nie, właśnie spałem, ale właź. - Otworzył przede mną szerzej drzwi. Weszłam. Usiadłam na kanapie w salonie, a Jessie w kuchni robił sobie kawę.
-Jak się czujesz po imprezie ? - Zapytałam.
-Nie najlepiej. Łeb mnie napierdala i zgubiłem telefon. - Powiedział, a ja wyjęłam z kieszeni jego zgubę.
-Znalazłam. W trawie, na podwórku u Cammie. - Spojrzał na mnie z lekkim zdenerwowaniem. Zignorowałam to.- I przyszłam się pożegnać.
-Co ? - Krzyknął wypluwając kawę, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jadę z rodzicami nad jezioro na 2 tygodnie.
-Aaaaa, było od razu mówić, a nie mnie straszysz.- Siedziałam u niego do wieczora. Po 18:00 pożegnałam się z nim i poszłam do domu bo miała przyjść Cammie. Była u mnie tuż po tym jak wróciłam do domu. Poszłyśmy do mojego pokoju i położyłyśmy się na łóżku.
-Jadę na 2 tygodnie nad jezioro.- Pochwaliłam się.- Zaopiekujesz się Pasztecikiem ?
-Jasne. - Gadałyśmy chwilę. Cammie zalogowała się na TT. Obczaiłyśmy wpisy. - Weź wyżej. Wyżej.
-Tu ?
-Nie, wyżej.
-Gdzie kurwa ?
-Tu.- Przeczytała wypatrzonego tweet'a, a na jej twarzy pojawił się wielki banan.
@NiallOfficial : "@CammieM Świetna impreza u świetnej dziewczyny."
-Yyy, Cam, nie chcę nic mówić, ale zacieszasz mordę tak już z 5 minut. - powiedziałam patrząc na zegarek, a ona w końcu oprzytomniała.- Powiedz mi. - Poprosiłam.
-Ale co ?
-No nie udawaj. Powiedz mi. Podoba ci się ...- Spojrzałam na jego nazwę na TT, bo nie pamiętam jego imienia - Niall ?
-Nie ?
-Tak ?
-Nie ?
-Tak ?
-Nie ?
-Cam, jak chcesz to możemy tak do jutra.
-No dobra. Tak. Ale nie mów mu. - Poprosiła.
-Cam, ja go nawet nie znam. Możesz być spokojna.- Uśmiechnęłam się do niej - Mów co i jak ?
-No lubię go. Nawet bardzo, ale nie znam go jeszcze za dobrze. Wiesz niedawno się tu wprowadzili, a ja nie chcę się tak śpieszyć.
-To do ciebie nie pasuje. Zawsze miałam cię za "szybką" dziewczynę. - Zaśmiałam się.
-No, ale nie w tych sprawach.
-Więc, co masz zamiar zrobić ?
-Nic. Po prostu będę żyć normalnie spotykać się z nim i jego kumplami i może jak się bliżej poznamy to coś z tego wyjdzie. A ty co o tym myślisz ?
-Ja ? Ja się bardzo cieszę. Chyba nigdy nie widziałam cię takiej zakochanej.
-Nie jestem zakochana. - Przerwała mi.
-Dobra. Chyba nigdy nie widziałam się takiej zauroczonej. I fajnie by było gdybyście kiedyś byli razem. Ładnie byście razem wyglądali. Chociaż dobrze mu się nie przyjrzałam. - Zaśmiałam się - Chodzilibyśmy na podwójne randki. Ty i Ni ... Jak on ?
-Niall.
-Ty i Niall. Ja i Jessie.
-Nie, dzięki. Jak Jessie to nie.
-Co czemu ? Nie lubisz go ?
-Nie.
-Od kiedy ? Nic takiego mi wcześniej nie mówiłaś.
-Od kiedy zobaczyłam jaki jest naprawdę.
-O czym ty mówisz ?
-Na serio. On nie jest taki cudowny jak ci się wydaje. A przynajmniej jak ciebie nie ma w pobliżu.
-Czyli jaki jest ? - Zapytałam lekko zdenerwowana tym co powiedziała. Wkurzyła mnie.
-Chamski, egoistyczny, wredny, zarozumiały. - Zaczęła wymieniać.
-Możesz przestać ? Znam go. Chodzę z nim już ponad pół roku więc wiem jaki jest.
-Właśnie. Chodzisz z nim ponad pół roku i jeszcze nie odkryłaś jego drugiej strony. W sumie to dziwie się, że ja to dopiero niedawno zauważyłam, ale w końcu to nie ja jestem jego dziewczyną.- Nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała.- Wiesz co ja będę lecieć, a ty mam nadzieję, że o tym pomyślisz.- Powiedziała wychodząc z pokoju. - Mam wziąć Pasztecika teraz czy przyniesiesz mi go jutro ?- Zapytała
-Wiesz co teraz to się wypchaj. Już nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.- Powiedziałam, a ona wyszła.- Wkurzyła mnie. Strasznie. Poszłam się wykąpać. Nalałam gorącej wody i pachnących płynów do kąpieli. Leżąc w wannie ciągle myślałam o Cammie, a potem o Jessie'm. Potem znowu o Cammie. Im więcej o tym myślałam tym bardziej żałowałam, że byłam taka dla przyjaciółki i że powiedziałam, że nie chcę mieć z nią już nic wspólnego. Czyściutka położyłam się do łózka próbując zasnąć, ale zamiast tego cały czas myślałam i myślałam
 ____________________________

Trójka już jest. Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem, dały mi dużo motywacji do napisania nowego. Cieszę się, że się podoba. ozdrawiam :)

niedziela, 19 lutego 2012

[2] To ci goście z X-Factor.

Nadal myślę co zrobić z Jessie'm, chciałam się z nim umówić żeby go przeprosić ,ale nie odbierał moich telefonów. Postanowiłam się tym teraz nie martwić. Poszłam do łazienki się ogarnąć i ubrać. Założyłam TO i poszłam do kuchni na śniadanie. Zjadłam to co zazwyczaj czyli płatki z mlekiem i poszłam oglądać TV, leciały akurat Trudne Sprawy. Kurwa , jakiś gościu ma problem bo jego syn zjadł jogurt chociaż ich nie lubi i się zastanawiają co się z nim dzieje. Ale problemy mają ci ludzie , gdybym ja miała takie , a nie takie jakie mam.
-Muszę jechać na zakupy, zajmij się Chrisem przez ten czas - powiedziała moja kochana mamusia, ona to ma wyczucie czasu.
-Ale ja właśnie miałam wychodzić do Cammie, nie możesz go wziąć ze sobą ?
-Nie bo do Makro nie wpuszczają takich maluchów.
-Chcę iść z Alishią do Cammie - powiedział Chris. Dobrze wiedziałam dlaczego.
-Właśnie, zabierz go ze sobą.- świetnie , po prostu świetnie. -Idę, pa.- no i poszła.
-Dobra, ubieraj się młody bo jesteś jeszcze w piżamie.- Chris poleciał do swojego pokoju, ale znając jego to sam się nie ubierze, więc poszłam za nim. Wybrałam mu stylowe ciuchy i go ubrałam. Wyglądał przesłodko w t-shircie z napisem swag, spodenkach i nike'ach.- Idziemy bracie - wzięłam go za rękę i poszłam w kierunku domu przyjaciółki. Doszliśmy tam w 10 min, zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż mi ta wariatka otworzy, ale zamiast niej otworzył mi gość z mnóstwem loków na głowie. - Czy ja przypadkiem nie pomyliłam domów ? - zapytałam chociaż znałam odpowiedź
-Ty do Cammie, prawda ?
-Nom - powiedziałam, a on otworzył przede mną szerzej drzwi. Weszłam.
-Jestem Harry- podał mi rękę
-Alishia, miło mi.- Przywitałam się - A to Chris. - pokazałam mu brata.
-Siema młody - przybili żółwika.
 -Chodźcie, wszyscy są w salonie - powiedział mi i poszedł tam a ja za nim. A ja tylko pomyślałam "Wszyscy?"
Weszłam do salonu, a tam party hard normalnie. Cammie ,a  z nią 3 chłopaków no z Harrym to 4 i to całkiem niezłych chłopaków.
-Kto zjadł ostatniego loda ? - wydarł się ktoś z kuchni, jakiś męski głos. Czyli jednak 5 chłopaków sobie Cammie sprowadziła.
-Hehehe - zaczął się śmiać blondyn który siedział na kanapie obok Cammie.
-Hej - powiedziałam głośno , ponieważ puścili sobie muzykę.
-Hej Alishia, czekałam na ciebie - przywitała się ze mną .
-Właśnie widzę - powiedziałam z sarkazmem
-Poznaj chłopaków, to jest Louis - pokazała na uśmiechniętego bruneta - To Liam - kolejny brunet - Ten co zjadł ostatniego loda to Niall - pokazał blondyna ,a ten się zaśmiał - A to koło ciebie to Harry.-Przywitałam się z wszystkimi.
-Niall , zabiję cię - powiedział ktoś za mną, odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka. Tego samego, który uratował wczoraj Pasztecika.
-A to jest Zayn - powiedziała - A to jest Alishia - przedstawiła mnie chłopakom.
-I Chris - wtrąciłam.- A ten pobiegł do Cammie i się do niej przytulił, awww.- Hej , miło was poznać. Cammie , możemy pogadać?- zaciągnęłam ją do jej pokoju. - Co to ma być? - zapytałam gdy już byłyśmy same.
-Ale co?
-No nie wiem , może to ,że siedzisz sobie sama w domu z piątką chłopaków ?
-A, oni. Poznałam ich kilka dni temu , to moi nowi sąsiedzi. Są naprawdę fajni i sławni.
-Dobra, jak to sławni ? - zapytałam
-To ci goście z X-Factor, co ci o nich mówiłam.
-I jest tam ten "słodki blondyn, którego mogłabyś zjeść w całości" - cytowałam ją, śmiejąc się. Za co dostałam po głowie poduszką.
-Spróbuj tylko coś przy nich wspomnieć.- wyszłyśmy z powrotem do salonu, a tam Chris bije się z blondynem.- Ejj, co tu się dzieje? - zapytała Cammie
-Bo on powiedział, że jesteś śliczna i w ogóle cię obgadywali.-powiedział Chris do mojej przyjaciółki, a ja myślałam, że się posikam ze śmiechu. Od dawna wiedziałam, że Chris bardzo lubi Cammie , a teraz był zazdrosny. Kiedy wszyscy patrzyli się tak na siebie w salonie , ja poszłam do kuchni się czegoś napić, a za mną ten ciemny.
-Miło cię widzieć ponownie. - powiedział - Pieskowi nic nie jest ?
-Nie, z Pasztecikiem wszystko w porządku. - odpowiedziałam, a on zaczął się śmiać.
-Pasztecik? -mówił przez śmiech
-Tak, coś nie tak ?- ja w odróżnieniu od niego miałam poważną minę
-Nie, jest okej - starał się już uspokoić
-No, a jak ty się czujesz .- zapytałam- W ogóle , dziękuję ci jeszcze raz , bardzo , bardzo , bardzo .
-Nie ma za co , serio , a ja czuję się świetnie.
-No, ale wiesz, że mogło ci się coś stać. Mogłeś zginąć , mogłeś mieć wypadek, a potem byś jeździł na wózku i to by zniszczyło ci życie .Co ja bym wtedy zrobiła, miałabym cię na sumieniu - moją wypowiedź przerwał sms. Był to sms od Jessie'go. Chciał pogadać.- Sory, ale muszę na chwilę wyjść. - powiedziałam i poszłam do salonu. - Cammie -krzyknęłam ponieważ tam wciąż grała muzyka, podeszłam do niej - Cammie - wydarłam jej się nad uchem.
-Alishia , co jest ?
-Słuchaj, muszę na chwilę wyjść. Mogę tu zostawić na ten czas Chrisa ?
-Jasne spoko.
-Na pewno ? Jesteś pewna ? Mogę na ciebie liczyć ? - chciałam się upewnić czy nic mu nie będzie.
-Tak, idź. W ogóle to gdzie musisz wyjść?
-Spotkać się z Jessie'm. Trochę się wczoraj posprzeczaliśmy. To idę, niedługo będę .

Wyszłam i poszłam w umówione miejsce czyli park. Zobaczyłam go siedzącego na ławce, podeszłam do niego i siadłam obok niego.
-Cześć - powiedziałam cicho - Przepraszam cię za wczoraj. Rozumiem, że się martwiłeś i doceniam to, że się troszczysz.- Powiedziałam, a on gwałtownie obrócił twarz w moją stronę i pocałował mnie.
-Właśnie martwiłem się
-Dziękuje ci ale nie wiem co bym zrobiła gdyby ten chłopak się wtedy nie pojawił
-Ja bym go uratował. Właśnie miałem iść po Pasztecika, ale ten kolo mnie wyprzedził.- powiedzmy, że mu uwierzyłam.
-Czyli wszystko ok?
-Yep :D Idziemy się przejść ?- Spacerowaliśmy po parku trzymając się za rękę i rozmawiając.
-Muszę już wracać, zostawiłam Chris'a u Cammie.
-Ok , odprowadzę cię.-poszliśmy do Cammie. Ciekawa byłam czy jej goście jeszcze tam są. Weszliśmy do środka i okazało się, że party się rozkręciło. Przeniosło się tylko na podwórko. Nikogo nie było w domu. Słychać było głośną muzykę z zewnątrz. Wyszłam przez szklane drzwi balkonowe, a tam bylo chyba z 40 osób. Rozejrzałam się za Cammie, gadała z blondynem, a Chris bawił się z ciemnym i Harrym. Tylko jego imię zapamiętałam. Nikt oczywiście nie zwrócił uwagi, że weszliśmy. Wszyscy byli zajęci .
-Zabiję ją - powiedziałam do siebie i podeszłam do niej. Jessie już poleciał do swoich kumpli, którzy też tu oczywiście byli.- Urządziłaś imprezę ? - wydarłam się na nią. - Miałaś pilnować Chrisa.
-Zayn i Harry się nim zajmują- powiedziała. Aaaa, to on się nazywa Zayn . Zapamiętać.
-Jezuu, ja nie wytrzymam - powiedziałam do siebie - Cammie, mam nadzieje, że nie macie tu żadnych procentów. Bo jak tak to już nie żyjesz, zostawiłam dziecko pod twoją opieką.
-Spokojnie Ali , nie jestem taka głupia.
-Nie mów tak do mnie. - nienawidzę jak się do mnie mówi zdrobniale. Odwróciłam się i poszłam po Chrisa.
- Chris patrz kto przyszedł - powiedział Zayn.
-Heeeeej . - przykucnęłam i rozłożyłam ręce, a on przybiegł i się przytulił. - Jak się bawiłeś?
-Fajnie było.
-Jadłeś coś?
-Chipsy.
-Dobra idziemy do domu. - powiedziałam i wstałam.- Musisz coś zjeść.
-Dzięki za opiekę - zwróciłam się do chłopaków. I już miałam iść ale Chris mi się wyrwał.
-Patrz co mnie Zayn nauczył.- powiedział Chris i spojrzał na chłopaka z uśmiechem . Chris zaczął tańczyć Dougie Dance. To wyglądało przekomicznie i słodko.
-Wow, Chris, wymiataszl.
-Jest lepszy ode mnie- zaśmiał się Zayn.
-No pewka - odpowiedziałam - Dobra lecę.
-Ale wrócisz na imprezę ? - zapytał Harry
-No nie wiem.
-No weź , są wakacje. Odprowadź małego i wróć.- Zayn
-Zobaczę.
-Czekamy - powiedział Harry. Odwróciłam się i rozejrzałam za Jessie'm Siedział z kumplami nad basenem. Poszłam w jego stronę.
-Ja idę z Chrisem do domu
-Czemu ? Nie zostaniesz na imprezie ?
-Może wrócę.
-Ok.- Pocałował mnie. Wychodząc spojrzałam na Zyna a on na mnie. Uśmiechnełam się do niego i wyszłam.
-Mamo jesteśmy.
-O to świetnie, właśnie jest obiad posadź Chrisa na krześle
-Ok. -Zrobiłam to o co mnie prosiła i sama usiadłam przy stole. Zjadłam obiad i poszłam do łazienki. Poprawiłam makijaż i z powrotem na dół. - Mamo , idę do Cammie.
-Dopiero u niej byłaś.
-Ale chyba zostanę u niej na noc. Jeśli mogę ?
-Dobrze idź.- Poleciałam jeszcze do pokoju po ciuchy na zmianę i wyszłam z domu. Gdy byłam już pod omem przyjaciółki zobaczyłam Jessie'go i jego kumpli idących z siatami pełnymi procentów. Zaczekałam na nich.
-Gdzie byliście - zapytałam kiedy doszli, chociaż znałam odpowiedź.
-Jak to gdzie? Po soczki. - pokazał na siatki.- Wzięłabyś jedną ode mnie? - Westchnęłam i wzięłam siatkę. Weszliśmy do środka.
-Mamy alkohol - wydarł się jeden z kumpli Jessie'go. Cammie przybiegła do nas i wzięła ode mnie siatkę.
-Cammie, a co z twoimi rodzicami ?- zapytałam.
-Spoko, Ali chillówka.- Yyy, czy ona juz coś piła? - Nie będzie ich przez 2 dni bo mają jakiś weekend w spa. - poinformowała mnie. No to git. Zabawię się dzisiaj.- No to pijemy - Krzyknęła Cam.- Wszyscy rzucili się na zakupy. Ja złapałam szybko Jacka Daniel'sa i poszłam zadowolona pić i nie miałam zamiaru się z nikim dzielić. Otworzyłam butelkę i napiłam się z niej.
-Eeej , nie za szybko? - podszedł do mnie Zayn. - Nie podzielisz się.? - Wytarłam ręką krople alkoholu z ust i podałam mu butelkę.
-Chcesz ?
-Mmmm Jack Daniels, jasne. - Wziął ode mnie butelkę i nalał do dwóch plastikowych kubeczków i podał mi jeden.Napiłam się i podstawiłam żeby nalał drugą rundę .Kiedy wypiliśmy już większą połowę butelki byłam już nieco wstawiona. Jakaś laska przyszła i wyciągnęła Zayna do tańca, a ja zostałam sama i wypiłam whiskey do końca.
-Alishia , Ali ! - kręciło mi się trochę w głowie.
-Kto ma takie durne imię ? - zapytałam śmiejąc się 
-Alishia - Ktoś do mnie mówił.
-Co ?
-Chodź zatańczyć. - powiedział Jessie.
-Ok. - Złapałam jeszcze kubek z napojem. Była to chyba wódka. Czysta. Fuj. Nienawidzę. Ale i tak wypiłam do dna i poszłam tańczyć. Na początku tańczyłam z Jessie'm do czterech piosenek. Potem chyba z Harrym i resztą tego zespołu. Kiedy tańczyłam z Zaynem szalałam jak pojebana, kręciłam się wokół własnej osi, w pewnym momencie zrobiło mi się niedobrze. Spojrzałam na mojego partnera.- Ooł. - Zwymiotowałam.

____________________________

 Rozdział 2. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli czytacie komentujcie. :) Pozdroo :>
 

sobota, 18 lutego 2012

[1] Jakiś nieznajomy naraził swoje życie dla mojego psa.

Wakacje się zaczęły , a ja się nudzę . Umówiłam się z Jessie'm na spacer. Włożyłam TO wzięłam okulary przeciwsłoneczne i zeszłam na dół . Założyłam Pasztecikowi (psu) smycz i wyszłam z nim na spotkanie z moim chłopakiem. Szłam chodnikiem i nagle zobaczyłam Jessie'go , podbiegłam do niego ciągnąc ze sobą Pasztecika.
-Hej- przywitałam się z nim pocałunkiem, a on mnie przytulił - Co będziemy dzisiaj robić ?-zapytałam wtulona w niego, a Pasztecik wyrwał mi się ze smyczą z ręki i wybiegł na ulicę. Chciałam za nim biec ,ale Jessie przytrzymał mnie w uścisku.-Jessie - jęknęłam i wyrwałam mu się. Już chciałam wybiec po psa na ulicę gdy zobaczyłam nadjeżdżający samochód. Był jakieś 200 metrów od nas. Nie wiedziałam co robić. Nie chciałam stracić Pasztecika , to taki kochany piesek , nigdy nie było z nim problemów.
-Jessie -wydarłam się , bo mój chłopak stał tylko i się patrzył , nic nie zrobił, zawiodłam się na nim. Po drugiej stronie ulicy szedł chodnikiem jakiś chłopak i gdy usłyszał mój krzyk i zobaczył całą sytuację , bardzo szybko wbiegł na ulicę , złapał Pasztecika i wbiegł na drugą stronę ulicy gdzie stałam ja . Ledwo mu się to udało , ponieważ jadący samochód przejechał tuz koło niego. Zatrąbił parę razy, a ja mu pokazałam środkowy palec i pojechał. Byłam w szoku , jakiś nieznajomy naraził swoje życie dla mojego psa. Podszedł do mnie i podał mi zwierze.
-Dobrze że nie wybiegłaś- powiedział i uśmiechną się szeroko wysoki, ładny chłopak z ciemną, ładną karnacją i ładnie wystylizowanymi ciemnymi włosami. Ogólnie rzecz biorąc - był ładny. Pasztecik zaczął mnie lizać po całej twarzy.
 -Dziękuję ci - powiedziałam cicho , ale dość słyszalnie.Chciałam coś jeszcze powiedzieć ,ale Jessie pociągną mnie za rękę.
-Dziękujemy ci bardzo , zachowałeś się bardzo bohatersko i w ogóle, ale teraz musimy już iść - powiedział sarkastycznie mój chłopak i pociągną mnie za sobą. Odchodząc odwróciłam się jeszcze do chłopaka i uśmiechnęłam przepraszająco. Poszliśmy się przejść do parku.
-Gdyby nie on to Pasztecik już by nie żył jakie to szczęście że on tam był , co ja bym zrobił gdyby coś się stało, dobrze że temu chłopakowi też nic nie jest -szliśmy parkiem , a ja trzymałam psa na rękach.
-Taa, super bohater się znalazł - powiedział niezadowolony Jessie
-O co ci chodzi? Ty nie zrobiłeś nic , nawet nie pozwoliłeś mi pobiec po Pasztecika
-Może dlatego ,że nie chciałem żeby ci się coś stało.
-Może bym sobie poradziła.
-A co gdybyś nie zdążyła zejść z ulicy , co by wtedy było ? Pomyślałaś?
- Dobra , weź nie chce mi się z tobą gadać, idę do domu. - powiedziałam, postawiłam Pasztecika na ziemi i odeszłam. Wróciłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Nie zdążyłam nawet pomyśleć o tym co się dzisiaj stało bo zaraz przyleciał Chris aby poinformować mnie ,że Power Rangers leci w TV. Zawsze razem to oglądamy , przypominam sobie wtedy dzieciństwo i zapominam o problemach, a tego mi teraz trzeba.
Zaszłam do kuchni po żelki i poszłam do pokoju. Usiadłam na kanapie obok brata, jedliśmy żelki, ale ja nie mogłam się skupić na oglądaniu tylko cały czas myślałam o Jessie'm. Może on miał rację, może po prostu bał się o mnie , o to że mogło mi się coś stać. Chyba nie powinnam się na niego tak drzeć, powinnam go przeprosić. Postanowiłam, że tak zrobię. Po skończonej bajce poszłam do pokoju i weszłam na TT wpisałam kilka wpisów z przeprosinami dla Jessie'go. Oraz jeden dziękujący nieznajomemu. Spojrzałam na zegarek , była już prawie 17:00. Popisałam jeszcze sobie z Cammie. Umówiłyśmy się ,że jutro w południe do niej wpadnę. O 18:00 wyłączyłam komputer , poszłam się przebrać. Włożyłam szare dresy t-shirt. Do telefonu podłączyłam słuchawki i puściłam muzykę i zeszłam na dół, gdzie włożyłam adidasy i wyszłam z domu pobiegać. Robię to prawie codziennie , ponieważ kiedyś miałam małe problemy z wagą i zaczęłam biegać i tak jakoś mi zostało.Do domu wróciłam zmęczona od razu wskoczyłam pod prysznic, umyłam głowę i przebrałam się w piżamkę. Stwierdziłam ,że jest za wcześnie aby iść spać więc wzięłam laptopa i położyłam się z nim do łóżka. I włączyłam stronę seriali , z nadzieją że jest nowy odcinek Pamiętników Wampirów. Miałam dziś szczęście bo był . Obejrzałam go do końca, wyłączyłam laptopa i poszłam spać.
 ____________________________

Rozdział numer 1 już jest , starałam się jak mogłam ,ale w sumie nie wiem jak wyszło .Wy to ocenicie. Mam nadzieję ,że ktoś to będzie w ogóle czytał :P Niedługo postaram się dodać drugi. Dobrej niedzieli życzę. 

piątek, 17 lutego 2012

Bohaterowie

Alishia Vess (17l.)
 Mieszkanka Londynu . Uczęszcza do liceum .
 Nieśmiała 17latka .Ma młodszego braciszka Chrisa.
Jej najlepszą przyjaciółką jest Cammie.
Ma chłopaka Jessie'go w którym jest szaleńcze 
zakochana i nie widzi tego jaki jest naprawdę.

Cammie Mason (17l.)
Zwariowana 17latka. Najlepsza przyjaciołka Alishi .
Bardzo szybko nawiązuje nowe kontakty.
Jej życie toczy się bardzo szybko.
Nie można za nią nadążyć.

Jessie Stivenson (18l.)
 Chłopak Alishi. Jest zakochanym w sobie egoistą.
Przy swojej dziewczynie jest nie do poznania.
 Przy niej jest miły i opiekuńczy , ale robi to tylko po to,
aby z nim nie zerwała. Wie, że Alishia nie widzi świata poza nim
i wykorzystuje to by się nią bawic. 


Chris Vess (5l.)
Młodszy braciszek Alishi .Chodź ma dopiero 5 lat
jest zakochany w przyjaciółce swojej siostry Cammie.
Stara się jej zaimponować co sprawia ,że jest jeszcze
słodszy . Nie lubi chłopaka Alishi.

Zayn Malik (19l.)
Zabawny, miły i nieziemsko przystojny chłopak.
Bardzo dba o swój wygląd.
Nie wyjdzie z domu jeżeli nie ułoży sobie włosów.
 Gra w zespole One Direction.
Wraz z zespołem niedawno przeprowadzili się do
Londynu i rozpoczynają karierę, Nałogowy palacz.

Niall Horan (18l.)
 Śmieszny, słodki żarłok. Przy nim nie można się nudzić.
Chodź ma już 18 lat , wciąż zachowuje się ja dziecko.
Również gra w One Direction.

Louis Tomlinson (20l.)
Najstarszy z zespołu . Jako jedyny ma dziewczynę
i wraz z nią i zespołem kupuje dom w Londynie .
Ma bzika na punkcie marchewek , co jest dziwne .
 Myśli ,że Harry to jego siostra.
Opiekuje się nim jak małym dzieckiem.

Liam Payne (18l.)
Romantyczny i zabawny chłopak.
Aby przeprowadzić się z zespołem do Londynu i
rozpocząć karierę musiał wiele poświęcić.
Zerwał z dziewczyną , przez co ma teraz lekkiego doła.
Zawsze można na niego liczyć.
 
Harry Styles (18l.)
Przystojny i utalentowany chłopak. Gra w zespole.
Nie lubi gdy się dotyka jego loczków.
Zawsze o wszystkim wie pierwszy. 
Wiele dziewczyn szaleje za nim, ale on jeszcze nie znalazł tej jedynej.

 Emilie Nerang (19l.)
Śliczna i miła dziewczyna Louisa. 
Wraz z chłopakiem i jego zespołem przeprowadzają
się do wspólnego domu w Londynie.
Tam rozpoczyna karierę modelki.