niedziela, 22 lipca 2012

Zawieszone

Hej, chciałam was tylko poinformować, że nie piszę już tego bloga bo widzę, że nikt tego nie czyta. Ale zapraszam na mojego bloga o Bieberze : http://getoutmyface.bloblo.pl/ :)

czwartek, 5 lipca 2012

[11] Macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór ?

Obudziłam się o normalnej porze jak to w wakacje. Wyspana poszłam się ogarnąć. Ubrałam TO , umyłam się i lekko pomalowałam. Włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam do kuchni na śniadanie. Zastałam tam kompletny harmider. Jak to często u nas w domu, wszędzie porozwalane leżały zabawki Chrisa, a on sam siedział przy stole jedząc płatki z mlekiem, oczywiście rozlewając mleko na wszystkie strony. Jakimś sposobem dostałam się do lodówki i wyjęłam z niej mleko i nalałam sobie do szklanki. Do tego zrobiłam sobie kanapkę z nutellą i usiadłam przy stole naprzeciwko mojego brata. Zjedliśmy w spokoju i popędziliśmy oglądać telewizję. Po jakimś czasie znudziło mi się to więc postanowiłam przejść się do Cammie. Schowałam telefon do tylnej kieszeni spodenek i wyszłam z domu. Po chwili byłam pod domem przyjaciółki. Zadzwoniłam do drzwi, a ona od razu mi je otworzyła wkładając buty, najwyraźniej się gdzieś wybierała.
-Hej, Alishia.-Przywitałyśmy się buziakiem w policzek.- Właśnie idę do One Direction.Chodź, pójdziesz ze mną.- Mówiła, łapiąc klucze, wyszła z domu i zamknęła go na klucz. Przeszłyśmy tylko przez ulicę i już byłyśmy na posesji zespołu i Emilie. Cam zadzwoniła dzwonkiem do drzwi i zwróciła się do mnie. Lecz nie zdążyła nic powiedzieć bo po chwili drzwi przed nami się otworzyły, a w nich ujrzałyśmy nieogarniętą Em. Stała w Koszuli i spodniach od piżamy w baranki. Na głowie miała ręcznik.
-Hej dziewczyny.- Przywitała nas uśmiechem.- Wejdźcie.- Otworzyła szerzej drzwi, a my weszłyśmy do środka.
-Hej.- Odpowiedziałyśmy.- Jesteś sama ?- Zapytałam.
-Tak. Chłopaki z samego rana pojechali do studia bo dzisiaj zaczynają nagrywać płytę więc teraz raczej rzadko będą w domu.
-O, nie mogę się doczekać tej płyty.- Cam aż podskoczyła z radości.
-A my nie przeszkadzamy ci przypadkiem ? Chyba się gdzieś wybierasz ?- Zapytałam.
-A tak, właściwie to śpieszę się do pracy. Mam dzisiaj wieczorem pokaz i muszę wpaść na chwilę do agencji żeby ogarnąć co i jak. A potem mam na szczęście do wieczora wolne.
-Pokaz ?! O matko zawsze chciałam być na pokazie mody.- Cam krzyknęła.
-Jejku, ja też.- Również się ożywiłam.- Dobra to my spadamy, nie przeszkadzamy bo się spóźnisz.
-Oj dajcie spokój. Nic się nie stanie jak się chwilkę spóźnię.- Machnęła ręką.- Macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór ?- Zapytała z uśmiechem.
-Nie.- Pokręciłam głową i spojrzałam na Cammie która zrobiła to samo.
-To co powiecie na obejrzenie pokazu ? Na żywo ?
-Tak !- Razem z Cammie aż podskoczyłyśmy z radości.-Naprawdę nas tam zabierzesz ?- Nie dowierzałam.
-Jasne, czemu nie.- Wzruszyła ramionami.
-O matko, ale się cieszę.
-Ale w co ja się ubiorę ?- Zaniepokoiła się Cammie.
-Dobra dziewczyny, mam pomysł.- Powiedziała Em.- Podjedziemy teraz szybko do agencji. Ja załatwię to co mam załatwić, wy możecie się w tym czasie rozejrzeć. Obejrzeć wybieg, garderoby i takie tam, a potem pojedziemy na zakupy. Co wy na to ?
-Nam pasuje.- Odpowiedziała Cam.
-A to nie będzie kłopot ?
-Nie no coś ty. To dla mnie przyjemność że możemy razem spędzić dzień.- Uśmiechnęła się.
-Dziękujemy ci.
-Nie ma za co. To czekajcie dziewczyny pójdę się szybko ogarnąć i jedziemy. Rozgośćcie się. W lodówce jest coś zimnego do picia. Weźcie sobie coś do jedzenia, włączcie TV czujcie się jak u siebie.- Powiedziała i pobiegła po schodach na górę. Cam poszła do lodówki i wyjęła z niej 2 puszki pepsi. Ja rozwaliłam się na kanapie włączając telewizor. Po chwili usiadła obok mnie Cam podając mi puszkę. Otworzyłam ją i upiłam z niej łyk. Posiedziałyśmy tak i po jakichś 15 minutach zeszła gotowa Emilie. Wyglądała świetnie jak zwykle zresztą. Miała na sobie granatową błękitną koszulę wpuszczoną w jeansowe szorty.- To chodźcie. -Powiedziała chwytając torebkę i klucze od samochodu. Wyłączyłyśmy telewizor i wyszłyśmy przed dom. Em zamknęła dom i jednym przyciskiem otworzyła garaż, a moim oczom ukazał się piękny biały kabriolet. Otworzyłam z wrażenia usta i spojrzałam na przyjaciółkę. Miała minę podobnie jak ja. Ona również na mnie spojrzała i uśmiechnęła się do mnie szczęśliwa.- No wsiadajcie.-Krzyknęła Emilie. Nawet nie zauważyłam jak wsiadła do samochodu i wyjechała z garażu. Posłusznie wsiadłyśmy do samochodu. Ja z tyłu bo Cam była szybsza i zajęła miejsce z przodu, ale nie narzekałam bo byłam już zbyt podekscytowana dzisiejszym dniem. Em włączyła radio i odjechała z podjazdu w kierunku jak mniemam agencji. Po 20 minutach jazdy zaparkowałyśmy pod sporym budynkiem z szyldem "MaxModels" co oznaczało, że jesteśmy na miejscu.- Jesteśmy.- Poinformowała nas Em wysiadając z samochodu. My postąpiłyśmy tak samo.- To nie zajmie mi długo. Najwyżej jakieś pół godziny. Jak chcecie chodźcie ze mną, albo rozejrzyjcie się w studiu.- Powiedziała z uśmiechem idąc w stronę jakiegoś pokoju a my za nią.
-Ok, nareszcie jestem wolna.- Westchnęła Em wsiadając do samochodu.
-Jej strasznie męcząca ta praca modelki. Ale jaka fajna. Ja od dziecka marzyłam żeby być modelką.- Rozmarzyłam się.
-No, masz możliwości zrealizować marzenie.- Mówiła odpalając silnik.
-Oj, nie prawda.-Machnęłam ręką.
-To co dziewczyny ? Gotowe na zakupy ?- Pisnęła podekscytowana Em i ruszyła w stronę centrum handlowego. Na miejscu byłyśmy bardzo szybko ponieważ Emilie nie należy do tych ostrożnych kierowców. Od razu popędziłyśmy do środka zastanawiając się od czego zacząć.- Ok, mamy dokładnie 4 godziny.- Powiedziała Em patrząc na zegarek.- O 18:00 mam być na miejscu, pokaz zaczyna się o 19:00 więc znajdźmy jakieś super ciuszki dla was, potem muszę was jeszcze umalować i uczesać. Jeśli się zgodzicie ?- Mówiła to z takim entuzjazmem. Widać że bardzo lubi to co robi i zna się na rzeczy więc tylko uśmiechnęłyśmy się w odpowiedzi. Przymierzyłyśmy z Cam masę sukienek. Po 2 godzinach poszukiwań wreszcie znalazłyśmy coś odpowiedniego. Po zrobionych zakupach pojechałyśmy do domu Emilie naszykować się na pokaz. Byłam taka podekscytowana jak nigdy dotąd. Cammie również wyglądała na szczęśliwą.
-Kocham zakupy, ale jednak jest to męczące zajęcie.- Wysapała Cam siadając na krześle przy blacie kuchennym.
-Zwłaszcza gdy masz do przymierzenia masę ciuchów.- Powiedziałam siadając obok niej i popijając zimny napój z lodem podany przez Em.
-Dziewczyny, przynajmniej macie super kreacje na pokaz. Wyglądacie w nich nieziemsko. Zobaczycie, wszyscy będą się na was patrzyć. Wierzcie mi.- Uśmiechnęła się opierając się o blat przed nami.- Dobra, nie ma co gadać. Musimy się szykować. Bo nie zdążymy.- Rozbudziła się patrząc na zegarek który wskazywał nieco po 16:30.- Szybko, szybko. Cam do łazienki na górze a ty Alishia na dole. W szafkach macie ręczniki. Weźcie szubko prysznic, a ja po was.- Popędziłam w wyznaczone miejsce. Szybko zrzuciłam z siebie ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Po paru minutach orzeźwienia wyszłam spod prysznica. Założyłam bieliznę a na to moje poprzednie ciuchy i wyszłam z łazienki do kuchni gdzie siedziała Em.- O już ? Dobra to ja teraz szybko wezmę prysznic i was wyszykuję.- Powiedziała i zniknęła za drzwiami łazienki. Ja usiadłam tak jak poprzednio na krześle przy blacie kuchennym. Po chwili dołączyła do mnie Cam. Nie musiałyśmy długo czekać na Em. Gdy tylko wyszła z łazienki udałyśmy się do jej pokoju.- To która pierwsza do stylizacji ?- Zapytała z uśmiechem Em wyciągając wielki kuferek z kosmetykami. Mi włosy upięła w koka i powyjmowała kilka niesfornych kosmyków i zrobiła delikatny makijaż podkreślający oczy KLIK , a Cam lekkie fale i również bardzo delikatny, dziewczęcy makijaż KLIK . Kiedy Emilie uczesała nas i umalowała nadszedł czas żebyśmy się ubrały. Włożyłyśmy sukienki które dziś kupiłyśmy. MOJA koloru brązowego na dwóch grubych ramiączkach, krótka z dużą ilością falbanek. A sukienka CAM w odcieniach pudrowego różu, falbankowa z kokardkami na całej jej długości po prawej stronie. Do tego obie włożyłyśmy buty na obcasie pasujące do całych kreacji.-No pokażcie się dziewczyny.- Powiedziała Em stając w progu drzwi i kubkiem kawy w ręce. Stanęłyśmy z Cam obok siebie robiąc pozę tym samym przyglądając się w wielkim lustrze. Wyglądałyśmy dobrze. Nie chciałyśmy się tak strasznie stroić bo to nie my mamy wyglądać zniewalająco tylko modelki.- Wow, jest świetnie. Wyglądacie prześlicznie.
-Dziękujemy Em. To dzięki tobie.
-I dziękujemy że nas zabierasz na ten pokaz. Naprawdę nie masz pojęcia jak jesteśmy ci wdzięczne.- Podeszłyśmy do Em i przytuliłyśmy ją.
-Oj dziewczyny dla mnie to naprawdę nie problem. Cieszę się że będę miała was na publiczności.- Uśmiechnęła się szeroko.- Dobra będziemy się zbierać.-Em jako że przebierać będzie się dopiero na miejscu miała na sobie zwykłe jeansy i bluzę. Zeszłyśmy na dół po schodach gdzie czekało na nas nie lada zaskoczenie ponieważ chłopcy leżeli porozwalani w całym salonie. Liam i Louis leżeli na fotelach a Harry zajmował całą kanapę. Leżał na brzuchem z głową pod poduszką. Za to Niall siedział na podłodze przed telewizorem i majstrował coś z pilotem od niego. Za to Zayn stał w kuchni nalewając sobie czegoś do szklanki. Chłopaki chyba nas nie zauważyli. Zajęci byli narzekaniem jacy to oni są zmęczeni.
-Padam na twarz.- Powiedział Harry nawet się nie podnosząc.
-Chłopcy!- Krzyknęła uradowana Em i rzuciła się na swojego chłopaka.
-Hej Em.- Powiedział Zayn podnosząc głowę znad szklanki, a kiedy zobaczył nas wypluł zawartość swoich ust z powrotem do naczynia krztusząc się.
-Zayn nic ci nie jest ?- Zapytałam z troską podchodząc do niego i klepiąc go lekko w plecy.
-Nie nie. Hej Alishia.- Uśmiechną się do mnie uspokajając swój oddech. Cam poszła przywitać się z Niallem.
-A co wy tu robicie ?- Zapytał półprzytomny Liam.
-Zabieram dziewczyny na pokaz.- Odpowiedziała Emilie siedząc na kolanach Louisa.
-A to dzisiaj. Przepraszam kochanie że mnie nie będzie.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.- Pocałowali się lekko. Ooo jacy oni słodcy. Tworzą taką ładną parę,- Dobra my się zbieramy.- Powiedziała wstając. Podeszłyśmy do drzwi.
-Pięknie wyglądacie.- Podniósł na chwilę głowę Harry patrząc na nas lecz widać, że zrobił to z trudem po czym znowu opuścił ją na kanapę.
-Dzięki Harry.-Odpowiedziałam za nas.-To na razie chłopaki.- Wyszłyśmy.
Gdy podjechałyśmy na miejsce już pod nią roiło się od gości chociaż pokaz zaczyna się dopiero za niecałą godzinę, ale to nie równało się z tym co działo się za kulisami. Tam panował kompletny chaos. Modelki biegały po całej garderobie półnagie z jednym butem w ręku, niepomalowane, nieuczesane i cała ekipa kosmetyczek i fryzjerek musi się nimi zająć żeby wyglądały nieziemsko. Em musiała do nich dołączyć, a nam powiedziała żebyśmy znalazły sobie jakieś dobre miejsca na widowni. Poszłyśmy we wskazanym przez Em miejscu. Wybieg wyglądał pięknie. Ogólny wystrój sali zrobił na mnie wielkie wrażenie. Biała scena podświetlana była kolorowymi światłami, dookoła wybiegu porozstawiane były krzesła. W tle słychać było cichą muzykę. W rogu pomieszczenia znajdował się mały barek z którego ludzie już korzystali, a było ich na sali sporo. Poubierani elegancko, mężczyźni głównie w garniturach, a kobiety w sukienkach lub eleganckich zestawach. My z Cam nie odstawałyśmy od reszty. Nie marnowałyśmy z Cam czasu dlatego podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy sobie po zimnym napoju które okazały się tu za darmo dla gości. No nie powiem poczułam się wyjątkowo. Zaczęłyśmy się nudzić więc Cam wlazła na wybieg i zaczęła po nim chodzić i udawać modelkę. Próbowałam ją z niego ściągnąć bo nie wiedziałam czy to dozwolone, ale zamiast ja ją ściągnąć ona mnie na niego zaciągnęła i już po chwili obie wygłupiałyśmy się biegając po wybiegu. Cieszyło mnie jedno. Nikt na nas nie zwracał uwagę. Wszyscy byli zajęci rozmowami. Nagle światła zgasły i został podświetlony tylko wybieg, ludzie zaczęli zajmować miejsca na widowni, a my z Cam zrobiłyśmy tylko dziwne miny i szybko zeszłyśmy z wybiegu i zajęłyśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Na wybieg wyszedł jakiś facet zaczął coś gadać, zapowiadać, ale mało co go słuchałam bo nie mogłam się już doczekać pokazu. Nareszcie mężczyzna zszedł z wybiegu, a z głośników wydobyła się głośna muzyka, a wraz z nią na wybieg zaczęły wychodzić modelki. To było niesamowite dziewczyny wyglądały olśniewająco, a to co sobą reprezentowały również mi się podobało. Kolekcja bardzo przypadła mi do gustu. Dużo modnych kolorów, piórka, falbanki, futerka, frędzelki, azteckie i zebrzaste wzory wszystko bardzo mi się podobało. W końcu na wybieg wyszła Emilie w pięknej brzoskwiniowej sukience jakby z piór. Przed kolana. Wyglądała po prostu bosko. Pokaz zakończył się bardzo hucznie. Było konfetti, szampan i after party. Em odstawiła nas do domów późnym wieczorem. Od razu położyłam się spać.

____________________________

Booże nareszcie napisałam rozdział. Wiem że to rzadkość u mnie no ale cóż. Przepraszam że tak rzadko dodaję i nie będę się tłumaczyć że nie mam czasu czy coś bo w sumie mam czas, ale mi się po prostu zwyczajnie nie chce. No taka już jestem. Leniwa xD No ale naprawdę poooostaram się dodawać częściej w miarę możliwości. Zwłaszcza, że są wakacje, a mi się jak na razie nudzi :P Wgl rozdział nudny i beznadziejny. Przepraszam ;c Do następnego.

piątek, 25 maja 2012

[10] No co, aż tak źle było ?

Weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi. W tedy podniósł wzrok znad telefonu i spojrzał na mnie.
-Po co przyszedłeś ?-zapytałam nie ukrywając tego że nie chce go widzieć.
-Wyjaśnić tą całą sytuację- Odpowiedział wstając.
-Ale tu nie ma co wyjaśniać. Ty mnie zdradziłeś, Ja cię zdradziłam. Jesteśmy kwita. Koniec z nami. Koniec sprawy
-Właśnie że nie . Ja cię wcale nie zdradziłem.
-Dobra weź mnie nie rozśmieszaj. Wiem co widziałam.
-Może i widziałaś, ale nie wiesz jak to było naprawdę.
-No a jak mogło być. Nie było mnie ledwie tydzień więc znalazłeś sobie inną. A w ogóle to ona o mnie wiedziała ? I nie przeszkadzało jej to czy ją też oszukałeś ?
-Przestań . Daj mi coś powiedzieć, ok ? - Przytaknęłam dając mu zgodę żeby mówił.- Ta dziewczyna to młodsza kuzynka mojego kumpla, przyjechała do niego na wakacje. On mnie tak wkręcił, że musiałem się nią zająć, pokazać miasto itp. Ona się mnie uczepiła i wtedy to ona się na mnie rzuciła. To jakaś wariatka. Przecież bym cię nigdy nie zdradził. Proszę uwierz mi.- Mówił to takim błagalnym tonem. Ja już sama nie wiedziałam co mam robić. Namieszał mi w głowie. Byłam na niego wściekła za to co mi zrobił, a teraz jestem zła na siebie, że tak łatwo mu wybaczam, chociaż sama nie wiem czy to co mówi jest prawdą, ale jestem słaba, a on jest dla mnie zbyt ważny. Byliśmy ze sobą już dość długo i to pierwsza taka sytuacja w naszym związku więc chyba to nie powinno się tak skończyć. Pocałowałam go lekko na znak, że już wszystko dobrze i uśmiechnęłam się delikatnie. Na jego twarzy również zagościł wielki uśmiech.
-W takim razie ja cię przepraszam za tą całą akcję w wesołym miasteczku, ja byłam na ciebie zła i tak się jakoś stało. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
-Tak.- Odpowiedział od razu i objął mnie ramieniem.- No więc, będę lecieć, robi się późno. Śpij dobrze. Może jutro wybierzemy się nad jakieś jezioro ?
-Ok. A może weźmiemy Cammie ? - Zapytałam
-Dob...- Nie dokończył bo mu przerwałam.
-O i może chłopaków i Emilie. Cam na pewno będzie zadowolona. Na pewno ich polubisz , zobaczysz oni są świetni.- Spojrzałam na niego, ale nie miał zadowolonej min.- Znaczy , jak nie chcesz to nie bierzmy ich , możemy po prostu pojechać sami.
-Nie nie , dobra ok nie przeszkadza mi to możemy ich zabrać.
-Zobaczysz, będzie faaajnie. To o której jedziemy ?
-No nie wiem jakoś z rana , wyrobisz się na 10:00 ?
-Jasne
-Ok, to poinformuj resztę. Będę u ciebie przed 10:00, a potem pojedziemy po resztę. W ogóle wiesz gdzie oni mieszkają ?
-Tak są sąsiadami Cam więc zgarniemy ich razem.
-To świetnie. To do jutra. Spij dobrze.
-Ty też.- Pocałowaliśmy się. Gdy Jessie już wychodził zatrzymałam go.-Jessie. Weź ten duży samochód.-Zaśmiałam się. Spało mi się wyjątkowo dobrze. Może to dlatego, że w końcu wyjaśniłam sobie z Jessie'm tą niemiłą sytuację i wszystko jest już w porządku. Obudziłam się o 8:00. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przeciągnęłam leniwie. W pokoju było bardzo jasno od promieni słonecznych wdzierających się przez okno. Wprost wymarzona pogoda na taki wypad nad jezioro. Westchnęłam głęboko i wtedy zorientowałam się, że nie zapytałam Cam, Emilie i chłopaków czy jadą z nami. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do przyjaciółki.
-Ja śpię.- Usłyszałam po czwartym sygnale.
-Serio ?- Zapytałam retorycznie nie czekając na odpowiedź.- Dobra, słuchaj. Jadę dzisiaj z Jessie'm nad jezioro i ...- Nie dane mi było skończyć.
-Cooo ?- Wydarła się.-Jak to z Jessie'm ? Przecież zerwaliście.
-No, właściwie to nie. Wszystko ci opowiem jak się spotkamy, bo...- Znowu nie dokończyłam.
-No właśnie, kiedy się spotykamy, co dzisiaj robisz ?
-No właśnie próbuję ci powiedzieć. Jadę z Jessie'm nad jezioro i ty możesz jechać z nami i pomyślałam, że możemy też wziąć chłopaków i Emilie, Jessie się zgodził więc dzwonię. O 10:00 wyjeżdżamy więc się zbieraj.
-Ok , jadę z wami.
-Świetnie, a zapytałabyś chłopaków i Em czy jadą bo ja tak się teraz zorientowałam, że nie mam ich numerów.
-Ok, zadzwonię do nich. Do zobaczenia.
-Pa.- Rozłączyłam się. Poszłam się szykować. Ubrać, umyć, zjeść śniadanie i takie tam poranne czynności. Założyłam TEN strój a na to TO. Spakowałam potrzebne rzeczy do torby i byłam gotowa kilka minut po 9:00. Poszłam do salonu i włączyłam TV. Skakałam po kanałach muzycznych tak jak to zazwyczaj robię. Nagle na jednym kanale puścili piosenkę One Direction - What Makes You Beautiful obejrzałam uważnie teledysk i przesłuchałam utworu. Teledysk bardzo mi się spodobał. Taki wesoły, 5 pociesznych mordek. Wyłączyłam TV i poszłam do pokoju odpalić laptopa. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam sobie nucić piosenkę którą przed chwilą słuchałam. Posiedziałam na kompie, aż usłyszałam dzwonek do drzwi już miałam iść otwierać, ale chyba zrobiła to moja mama bo usłyszałam ją i Jessie'go witających się. Zbiegłam po schodach na duł rzucając się na Jessie'go.- Mamo, jedziemy nad jezioro.- Poinformowałam ją.
-Dobrze, miłej zabawy.- Powiedziała. Jessie wziął moją torbę i zaniósł ją do dużego 8 osobowego Range Rovera. Pojemny, akurat dla nas. Wsiedliśmy do niego i odjechaliśmy w stronę domu Cammie.
-Poczekaj, pójdę po nią.- Powiedziałam do Jessie'go gdy już byliśmy na miejscu i wysiadłam z pojazdu. Zobaczyłam, że z domu naprzeciwko wybiega nieogarnięty Harry, a za nim reszta zespołu. Zaśmiałam się i już miałam dzwonić do drzwi domu przyjaciółki kiedy ta otworzyła je gwałtownie prawie mnie nimi uderzając.
-Hej Cam.
-Hej Alishia - Przywitałyśmy się i poszłyśmy do samochodu. Jessie wyszedł z auta i otworzył bagażnik do którego każdy wpakował swój podręczny bagaż. Korzystając z okazji przedstawiłam chłopakom Jessie'go.
-No więc poznajcie się. To jest Jessie, mój chłopak, a to Harry, Niall, Zayn, Louis i Liam.- Podali sobie ręce. Zayn badawczo przyglądał się Jessie'mu, a mnie rzucił pytające spojrzenie. No w końcu on nie wie że wróciłam do Jessie'go. Zignorowałam jego pytający wzrok ,za to ja przyjrzałam się Liam'owi, który był dzisiaj uśmiechnięty co mnie bardzo ucieszyło.- A gdzie Emilie ?- Zapytłam Lou.
-Nie jedzie. O 11:00 musi być w studiu. Ma jakąś sesję czy coś.- Wytłumaczył. Szkoda-pomyślałam bo chciałam ją bardziej poznać. Ale cóż może następnym razem. Praca modelki jest ciężka.- Zapakowaliśmy się do samochody Ja i Jessie'm siedziałam z przodu a reszta na tyłach. W samochodzie panował kompletny haos. Wolałam się nawet nie odwracać do tyłu żeby zobaczyć co tam się dzieje. Włożyłam słuchawki na uszy i włączyłam radio. Nagle puścili znów tą piosenkę chłopaków zaczęłam śpiewać refren którego w sumie nie znałam , ale improwizowałam. Kiedy piosenka się skończyła , wyjełam z uszu słuchawki, a w samochodzie panowała kompletna cisza, rozejrzałam się dookoła, wszyscy patrzyli na mnie- No co, aż tak źle było ?-W odpowiedzi usłyszałam krótkie ''tak'' od Harrego i znowu zrobił się haos.
-No dzięki za szczerość -powiedziałam do siebie.
-Oj kochanie , nie przejmuj się , było cudownie, oni się nie znają- złapał mnie za rękę.
-Pff...nie znają się ?Oczywiście ,że się znają , przecież to ich piosenka , a ja myślałam , że przez ten hałas nie usłyszycie mojego wycia-w odpowiedzi tylko się zaśmiał.Gdy dojechaliśmy na miejsce. Jako pierwsza wyskoczyłam z samochody i nie czekając na nikogo ruszyłam na plażę. Bo ja kocham plaże. Dogoniła mnie Cammie.
-Co ty odwalasz ?-zapytała podbiegając do mnie
-Ale co ?
-No z Jessie'm przecież on cię zdradził.Czemu do niego wróciłaś ?
-Nie zdradził mnie .On wszystko mi wyjaśnił. To ta dziewczyna zaczęła go całować.- Powiedziałam i nie kryłam mojej radości.
-A ty mu uwierzyłaś ?
-A czemu nie ?
-Dziewczyno ,zobaczysz, jeszcze będziesz przez niego płakać.
-Dlaczego tak sądzisz ?
-Bo mu nie ufam. Ten chłopak cię oszukuje.
-A ja mu ufam.
-Bo on ci namieszał w głowie i jesteś w niego zbyt wpatrzona , że  nie chcesz widzieć tego co widzą wszyscy inni wokół ciebie. Już o tym gadałyśmy.
-Dobra Cam możemy do tego nie wracać ?W ogóle nie gadajmy już o tym , nie kłóćmy się.-Poprosiłam.
Rozłożyliśmy swoje koce obok siebie kilka metrów od wody. Comme ledwo zdążyła się rozebrać a Nall już ją porwał i pobiegł z nią na pomost. My natomiast spokojnie rozebraliśmy się i posmarowaliśmy kremem do opalania bo słońce naprawdę mocno grzało. Patrzyłam jak chłopaki po kolei zdejmują swoje koszulki i aż mi zaparło dech w piersiach.
Nigdy nie byłam otoczoana tyloma pięknymi klatami.
-Kochanie idziesz do wody? -zapytał mnie Jessie ,a ja wpatrzona nie zareagowałam.-Alishia.
-Na razie się troche popalam i zaraz przyjdę.
-Ok-Jessie pobiegł do wody a za nim Liam.
-O nie kochanie ,nie pójdziesz do wody bez tych ochraniaczy -mówił Lou do Harr'ego i wyciągną z plecaka dwa pompowane rękawki dla dzieci i zaczął je pompować
-Nie założę tego.
-Ale to dla twojego dobra.Nie chcę by ci się coś stało-zrezygnowany Harry założył rękawki i pobiegł do wody a Louis za nim. Na końcu zostałam tylko ja i Zayn.
-A ty nie idziesz do wody ?
-Nie , ja nie pływam boje się wody. -Uśmiechnęłam się do niego zrozumiale ,
-Przepraszam na chwile -Powiedziałam i podeszłam do jeziora -Camme i Niall! Natychmiast przychodźcie mi tu na koc posmarować się kremem!-darłam się jak nadopiekuńcza matka i wróciłam na koc. Położyłam się obok Zayna i założyłam okulary.
-Dlaczego do niego wróciłaś ?- Zapytał prosto z mostu.
-Bo okazało się że to było tylko nieporozumienie -odpowiedziałam.
-Jak to nieporozumienie ?
-On mnie wale nie zdradził .Wczoraj mi wszystko wyjaśnił. To ta dziewczyna go pocałowała.
-A ty mu wierzysz -Było to pół stwierdzenie , pół pytanie , na które nie odpowiedziałam ponieważ na koc przybiegli Niall i Cammie.
-No w porę .Już mi tu się smarować , bo się spalicie- powiedziałam i rzuciłam im krem do opalania.
-Idę się przejść -powiedział Zayn i odszedł kawałek po drodze wyciągając paczkę papierosów.
-Ej , Alishia czego nie idziesz do wody ?- zapytał uradowany Niall.
A jakoś tak, na razie mi się nie chce -odpowiedziałam -Hej Niall- zawołałam  po chwili.
-Tak ?
-Mam do ciebie prośbę. Weź pochódź po plaży i popytaj ludzi czy nie mają pompki i weź to napompuj- rzuciłam w niego nienapompowanym materacem.
-Ok- wyszczerzył się i poszedł .
-Dobra teraz opowiadaj mi jak się udała randka- Zapytałam zaciekawiona chociaż dobrze wiedziałam jak się udała, ale to by było dziwne gdybym nie zapytała.
-Był fajnie. Najpierw byliśmy na spacerze w  parku. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się w ogóle przy nim czułam się tak swobodnie. Potem poszliśmy do wesołego miasteczka. Tam to dopiero było cudownie. Za dużo by opowiadać, ale było świetnie.
-Ok , no to się ciesze- Uśmiechnęłam się i oparłam głowę na koc- Pocałował cię ?- Zapytałam po chwili podnosząc się.
-Nieee.-zaśmiała się- Wszystko idzie powoli.
-Powoli ? Nie wiedziałam że znasz takie słowo -Wybuchłam śmiechem.
Nagle zobaczyłam lecącego w naszą strone Nialla przedzierającego się między plażowiczami z wielkim nadmuchanym materacem
-Niall ! Uważaj trochę -krzyknęła Cam, kiedy chłopak prawie przywalił kobiecie siedzącej i czytającej książkę. Jakoś udało mu się do nas dojść nie robiąc większych szkód.Właśnie miał dodatkowe utrudnienia bo w drugiej ręce trzymał loda.
-Hej Alihsia , udało mi się znaleźć pompkę i napompować ci to cudo.- Powiedział dumny z siebie.
-O dzięki Niall -uśmiechnęłam się słodko- A gdzie lody dla nas -Zapytałam poważnie.
-Chciałem wam kupić ale stwierdziłem że i tak po drodze je zjem więc zrezygnowałem.
-No w sumie racja.-Zaśmiałam się.
-Chodźcie do wody!! jest zajebiście -usłyszałam nadchodzących chłopaków z wody.
-Ej, ja mam lepszy pomysł. Kto idzie na banana ? -Zaproponowała Cammie.
-Ja idę.-Od razu się zgodziłam.Tak samo zrobił Harry , Lou i Jessiei oczywiście Cammie która wpadła na ten pomysł.-A reszta czemu nie idzie ?
-Ja nie umiem pływać -Niall
-A ja z nim zostanę, dla towarzystwa.-Liam.
-No dobra , a gdzie Zayn ?-Cam.
-Poszedł się przejść i coś go długo nie ma.- Odpowiedziałam.
-Spoko, on też by nie szedł. Boi się wody- wyjaśnił Liam
-Ok , czyli idziemy w 5 -skwitowałam i poszliśmy. Wynajęliśmy to cacko, założyliśmy kapoki i po chwili siedzieliśmy już na miejscach. Ja i Cam na początku potem Jessie , Harry i Lou. W końcu ruszyliśmy. To było zajebiste. Najgłośniej darł mordę Louis który w pewnej chwili ucichł bo wpadł do wody. Ale mieliśmy z niego polewę ? Zawróciliśmy po niego a Harrym pomógł mu z powrotem wejść.
Gdy jazda dobiegła końca wróciliśmy na plaże. Jak się okazało Liam z Niallem przez cały czas się nie nudzili ponieważ nakurwiali w siatkę z paroma innymi nieznajomymi mi chłopakami. Był z nimi też Zayn.
-Hej!-Jesteśmy już - Wydarłam się do zajętych chłopaków. 
-I jak było ?- Zapytał Liam odbijając piłkę.
-Hardkorowo -Harry .Usiedliśmy na piasku obok pola gry i kibicowaliśmy ''naszym''. Zayn'owi szło świetnie tzn. Liam też dobrze grał ale Zayn normalnie jak jakiś profesjonalista. O Niallu nawet nie wspomnę. Ja nie wiem , czy ten człowiek ma problemy ze wzrokiem ? Że jak piłka obok niego przelatuje to on albo leci w inną stronę, albo wykonuje jakieś niezidentyfikowane ruchy. Przynajmniej miałam się z kogo pośmiać. W końcu blondyn się poddał , a na boisko zamiast niego wszedł Jessie. No ten to im dopiero pokaże. Ale nie jestem pewna czy przebije Zayna. Zrezygnowany Niall usiadł obok nas a, Cammie od razu zaczęła go pocieszać. Harry z Lou już dawno gdzieś zniknęli. Chyba lepić babki z piasku ? Hahahahha.
Chłopaki nadal grali w siatę, a nam już się znudziło kibicowanie. Niall w oddali zobaczył pseudo tancerzy hula tańczących w tych trawiastych spódniczkach i kwiaciastych naszyjnikach i musiał koniecznie tam pójść, zobaczyć. Dałyśmy się z Cam przekonać i ruszyliśmy w 3 w tamtą stronę. Jak się okazało były to darmowe lekcje tańca dla plażowiczów.
Zostaliśmy namówieni do przyłączenia się i już po chwili staliśmy tam w takich samych kostiumach. Ja i Cam w tym wdzianku jeszcze spoko ale jak Niall wyglądał w tej spódniczce. Haha Przekomicznie.  Ale jemu najwyraźniej to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie-chyba mu się spodobało, aż za bardzo. Bardzo się wczuł w ten taniec. Instruktor bardzo go chwalił,a ja z Cam się z niego śmiałyśmy. Musze przyznać, że było całkiem fajnie i nauczyłam się mniej więcej tańczyć, ale na pewno nie dorównam Niall'owi, który wymiatał ale cóż ... Po skończonym tańcu udaliśmy się z powrotem na koc. Okazało się , że można zatrzymać kostiumy. Zaciesz Nialla był nie do opisania.Wracając do naszych miejsc zobaczyłam Liama ,Zayna i Jessiego idących z naprzeciwka wracających z gry zacieszali mordy i przybijali piątki.Cieszyłam się, że Jessie polubił chłopaków. Spotkaliśmy się w połowie drogi przy naszym kocu na którym opalali się Louis i Harry.
-I jak wygraliście? -Zapytałam, a oni wybuchli śmiechem.
-Co wy macie na sobie ?- Wydusił przez śmiech Jessie.
-Niall, jak ty dziecko wyglądasz -Zayn.
-O co wam chodzi ? Byliśmy na lekcjach tańca hawajskiego.-Wyjaśnił blondyn.
-Przestańcie Niall'owi świetnie poszło.-Cammie.
-To potem pokażecie nam czego was nauczyli.-Jess.
-Hahahah na pewno.-Odpowiedziałam sarkazmem.Resztę dnia spędziliśmy opalając się i pluskając w wodzie. Kiedy słońce zaczęło zachodzić spakowaliśmy nasze manatli i udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Jessie porozwoził wszystkich do domów. Mnie na końcu. Pożegnaliśmy się długim pocałunkiem i weszłam do domu. Było pare minut po 20. Byłam bardzo zmęczona, ale i bardzo zadowolona z tego dnia. Mogę go zdecydowanie zaliczyć jako jeden z najlepszych dni w moim życiu.

 ____________________________

Sieema :> Długo, oj długo nie było nowego rozdziału za co strasznie przepraszam, ale brak mi chęci i pomysłów. Mam nadzieję, że chociaż rozdział się wam podoba. Będę się starać częściej pisać i dodawać rozdziały, ale nic nie obiecuję :P Kto chce być informowany, podawać mi swoje twittery , gg itp. Mój twitter : @olllkaa :)Do następnego :)

piątek, 6 kwietnia 2012

[9] Mógłbyś mnie odprowadzić ?

Z nosa Zayn'a polała się krew. Na sam widok się wzdrygnęłam. Zayn już chciał oddać Jessie'mu, ale go od niego odciągnęłam.
-Możesz mi to kurwa wytłumaczyć ?- Wydarł się Jessie , przechodzący obok ludzie się na nas patrzyli.
-Nie mam ci się z czego tłumaczyć.- Odpowiedziałam również krzykiem. W tej samej chwili z łazienki wyszedł Louis. Popatrzył na nas z uśmiechniętą, ale jak to u niego często bywa dziwną miną. Gdy podszedł do nas bliżej i zobaczył zakrwawionego Zayn'a mina mu zrzędła.
-Na chwilę do łazienki zniknąłem, a ty już się bijesz ? - Zapytał Lou głosem zatroskanej matki.
-Loui, to poważna sprawa. Zabierz Zayn'a do domu i oparzcie mu tą ranę ja niedługo do was przyjdę - Powiedziałam i spojrzałam na Zayn'a który mierzył się morderczym wzrokiem z Jessie'm. Louis pociągnął go za ramię, a Zayn spojrzał na mnie, a ja spojrzałam na niego przepraszającym wzrokiem bo czułam się winna tego wszystkiego. Przeze mnie dostał od Jessie'go.
-Nie.- Wyrwał się Louis'owi.- Chyba nie będziesz teraz chyba z tym kretynem gadać ? - Powiedział Zayn, a Jessie chciał znowu do niego podejść ale mu nie pozwoliłam.
-Nie Zayn, muszę to załatwić.- Odpowiedziałam, a oni poszli. Zostałam sama z Jessie'm. Niechętnie podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Na jego twarzy widziałam złość z nutką zirytowania. Patrzył na mnie z zniecierpliwieniem.
-Możesz mi to w końcu kurwa wytłumaczyć ?- Znowu zaczął krzyczeć.
-Nie mam ci się z czego tłumaczyć. Ty mógłbyś zrobić to pierwszy.
-O czym ty kurwa mówisz do mnie ?
-Nie będę z tobą rozmawiać. Chcę żebyś tylko wiedział, że to koniec z nami. Wracaj sobie do swojej drugiej dziewczyny.- Wykrzyczałam mu w twarz i uciekłam z stamtąd i skierowałam się w stronę domu. Po drodze wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Louisa. Od razu odebrał.
-Gdzie jesteście ?- Zapytałam
-U nas. - Poinformował mnie.
-Ok , zaraz u was będę. - Rozłączyłam się. Poszłam pod ich dom. Był bardzo duży. Nie miałam jeszcze okazji być w środku, ale wiedziałam że mieszkają naprzeciwko Cammie. Weszłam na ich podwórko i podeszłam do drzwi gdzie zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył mi Zayn z wacikiem w ręku przytrzymując sobie koło nosa.- Boli ? - Zapytałam nieśmiało bo wiedziałam, że to moja wina.- Przepraszam, to przeze mnie.
-Nie.- Powiedział szybko.- To ja przepraszam. To moja wina. Nie powinienem tego robić.
-Ja nie mam ci tego za złe jeśli ty mi też ?
-To dobrze.- Uśmiechnął się przesłodko i otworzył przede mną szerzej drzwi.- Wejdziesz ?- Weszłam do środka i rozejrzałam się dookoła. Mieli super dom. Wielki hol a po lewej stronie kuchnia gdzie zaprowadził mnie Zayn. Pomyślałam, że resztę domu zdążę jeszcze zobaczyć. Jak na razie zrobił na mnie wielkie wrażenie. W kuchni zastałam Nialla jedzącego naleśniki. Dopiero wrócił chłopak z randki, a już je. Słyszałam od chłopaków, że blondyn to straszny żarłok co dało się zauważyć. Obok niego siedział Loui rozmawiający z marchewką i Harry obserwujący go. Nie było Liam'a i Emilie, ale ona pewnie jest w pracy. Ponieważ jest modelką rzadko przebywa w domu. Ciągle ma jakieś sesje, pokazy, przymiarki i tego typu sprawy. Przywitałam się z wszystkimi.
-Hej, Alishia.- Krzyknął Niall z pełną buzią.- Powiesz nam co się stało, że Zayn dostał w swoją słodką mordkę ? - Zaśmiał się, a Zayn podszedł do niego i wsadził mu twarz w talerz z naleśnikami z bitą śmietaną. Wybuchłam śmiechem, a blondyn zrobił fochniętą minę, zabrał swój talerz i wyszedł z kuchni.
-Dobra , ja wpadłam tylko na chwilę sprawdzić czy wszystko ok. To będę szła , nic tu po mnie. - Powiedziałam z zamiarem wyjścia.
-Nie idź.
-Ale jest już późno. Idę, jutro się widzimy, ok ?- Powiedziałam, a do kuchni wpadł Niall z pustym talerzem. Spojrzał na Zayn'a, skrzywił się i wsadził talerz do zmywarki, a Zayn się uśmiechnął.
-Ok, ale nie pójdziesz sama. Ktoś cię musi odprowadzić. - Zayn.
-Ja to zrobię.- Zaproponował Harry.
-No chyba nie. - Powiedział Zayn, a z góry po schodach zszedł Liam. Był w samych dresach, bez koszulki. Był jakiś przybity, jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Kiedy wszedł do kuchni wszyscy od razu zamilkli. Liam wyjął z szafki szklankę i nalał do niej wody. Spojrzał na nas smutno i wypił zawartość szklanki. Była to dosyć niezręczna sytuacja, a problem w tym, że ja nie wiedziałam o co chodzi. Przyznam, że przez ten ponad tydzień który spędziłam z zespołem prawie w ogóle z nim nie gadałam, nie miałam możliwości go bliżej poznać. Chodził zawsze oddzielnie, nie odzywał się za dużo więc coś musiało być nie tak.
-Liam.- Przerwałam niezręczną ciszę niepewnie, a chłopak odwrócił się w moją stronę.- Mógłbyś mnie odprowadzić ? - Zapytałam, a chłopaki spojrzeli na mnie dziwnie. Liam też miał dziwny wyraz twarzy. Może zdziwiłam go moim pytaniem bo w sumie nie znamy się, ale chciałam z nim porozmawiać , poznać go i być może jakoś pomóc. Chciałam pokazać mu, że może na mnie liczyć tak jak każdy z nich.
-Jasne tylko się ubiorę.- Odpowiedział bez żadnych uczuć i poszedł na górę.
-Ej, ja miałem cię odprowadzić.- Powiedział Harry kiedy Liam zniknął.
-Ej, powiecie mi co mu jest ? - Zapytałam ignorując chłopaka. Nikt się nie odezwał. Po chwili Liam przyszedł ponownie do kuchni już ubrany w bluzę i dżinsy.-Idziemy ?
-Mhm- Mruknął zakładając buty. Zrobiłam tak samo i wyszliśmy z ich domu kierując się do mojego. Przez chwilę szliśmy w ciszy lecz ja ją przerwałam.
-Liam, wiem że może się nie znamy za długo i nie chce żebyś sobie myślała że się narzucam, ale chciałam żebyś wiedział że na manie możesz zawsze liczyć i wiem, że coś dzieje się teraz w twoim życiu bo to widzę, ale nie namawiam cię żebyś mi powiedział bo zrobisz to jak będziesz gotowy, ale wiedz, że bardzo się cieszę że poznałam was wszystkich i mam nadzieje że się zakumplujemy.- Chłopak przez chwilę zastanawiał się nad moimi słowami lecz po chwili spojrzał na mnie i się lekko uśmiechnął. To było bardzo miłe uczucie widzieć uśmiech na jego twarzy. I byłam z siebie dumna, że ja to sprawiłam. Kiedy już byliśmy pod moim Liam się odezwał.
-Wiesz co Alishia, chciałbym ci to teraz powiedzieć. Może przejdziemy się do parku. Obiecuję, że potem cię odprowadzę z powrotem.
-Okej.- Doszliśmy szybko do parku i usiedliśmy na jednej z ławek. Park był pusty ponieważ było już późno.
-Wiesz chodzi o dziewczynę.- Zaczął.- Przed pójściem do X Factora miałem dziewczynę. Nazywa się Shannon i byliśmy razem pół roku no i ja ją naprawdę kochałem, ale wiesz poszedłem do programu i z chłopakami rozpoczynamy karierę przeprowadziliśmy się tu do Londynu i musiałem z nią zerwać. Nie chciałem tego, ale musiałem. Rozumiesz ? Strasznie za nią tęsknię i dałbym wszystko żeby się z nią zobaczyć i ją przeprosić, ale to niemożliwe.
-Jak niemożliwe ? Weź jesteś Liam Payne ! Jeszcze dobrze nie rozpocząłeś kariery a już masz rzeszę fanek. I te jest dla ciebie niemożliwe ? Kupienie biletu , wsiąście w samolot i polecenie do niej ?
-Nie o to chodzi. Ona nie chce mnie widzieć. Nienawidzi mnie. Słyszałem, że ma już kogoś, ułożyła już sobie życie. Chciałbym o niej zapomnieć, ale każda myśl o niej mnie dołuje. Bo wiem, że ją zraniłem.
-Wiesz co, myślę, że już niedługo spotka cię coś niezwykłego. - Puściłam do niego oczko.- Moim zdaniem powinieneś żyć dalej wiedząc, że ona jest szczęśliwa i myślę, że może chodź teraz masz wyrzuty sumienia już niedługo to wszystko obróci się na twoją korzyść.
-Dzięki, ale ...
-Ale, ja wiem co mówię. Moja intuicja mnie nigdy nie zawodzi.- Uśmiechnęłam się dumnie.
-Wiesz co, jesteś cudowna. Jestem pewien, że się zakumplujemy. - Dzisiaj chyba pierwszy raz widziałam jak się uśmiechał i to było wspaniałe widzieć go wesołego.
-To co , wracamy ?- Zapytałam.
-Jasne. I jak obiecałem, odprowadzam cię. - Ruszyliśmy w drogę do mojego domu i byliśmy tam po kilkunastu minutach.
-To na razie.- Przytuliliśmy się na pożegnanie.- Wróć cały i zdrowy do domu.
-Na razie i jeszcze raz dzięki.
-Nie ma za co. - Chłopak poszedł w swoją stronę, a ja do domu gdzie w kuchni siedziała moja mama pijąca sobie herbatkę.- Cześć.- Przywitałam się i siadłam przy stole naprzeciwko niej. Byłam bardzo zmęczona tym dniem.
-Coś późno dzisiaj wróciłaś.- Pouczyła mnie. - Masz gościa, czeka już z pół godziny.
-Co ? Kogo ?
-Jest w twoim pokoju. - Odpowiedziała mi, a ja poleciałam po schodach do swojego pokoju. Gdy otworzyłam do niego drzwi wcale się nie ucieszyłam z mojego gościa ponieważ był to Jessie. Siedział na moim łóżku i robił coś na telefonie. Czego on jeszcze ode mnie chce.- Pomyślałam.
 ____________________________

Jeeest ! Nareszcie skończyłam ten rozdział xD Męczyłam się nad nim strasznie, w ogóle nie miałam weny. Co siadałam żeby coś napisać nic mi do głowy nie przychodziło. Kompletnie. Przepraszam bardzo bardzo bardzo , teraz się postaram dodawać częściej , ale nic nie obiecuję :> Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Komentujcie :P

piątek, 9 marca 2012

[8] A mogłaby ją pani obrać ?

Z trudem wyprowadziłam chłopaków z domu i kazałam im się schować w krzakach koło drzwi, a sama wróciłam się do łazienki. Z ciekawości poleciałam jeszcze do pokoju Cammie zobaczyć jak się prezentuje. Weszłam do pokoju, a ona akurat zakładała kolczyki. Ślicznie wyglądała w TYM.
-Wow.- Tyle udało mi się powiedzieć.
-Alishia ? Co ty tu jeszcze robisz ? Kazałam wam wyjść.
-Dobra dobra już idę. Chciałam tylko cię zobaczyć.
-Fajnie, no to już zobaczyłaś idź już bo nie chcę żeby tu ktoś był jak on przyjdzie.
-Ok ok idę.
-W ogóle jak wyglądam ? - Zapytała obracając się dookoła.
-Bosko. Na pewno mu się spodoba.- Powiedziałam i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.- Ups.
-Super to ty wychodzisz tędy.- Otworzyła mi drzwi balkonowe.- Paa
-Co ?
-No idź już.
-Dobra. -Wyszłam na balkon.- Zapłacisz mi za to.
-Też cię kocham.
-Powodzenia na randce.- Zamknęła drzwi balkonowe i wyszła z pokoju. Wychyliłam się za barierkę balkonu i zobaczyłam kawałek Niall'a. Potem zobaczyłam tylko jak Niall i Cammie idą w kierunku bramki. Cammie odwróciła się ukradkiem w moją stronę i skarciła mnie spojrzeniem. Kiedy wyszli poza ogrodzenie postanowiłam jakoś stąd zejść. Nie bardzo wiedziałam jak bo Cammie miała pokój na drugim piętrze. Usłyszałam jakieś szmery w krzakach pod balkonem.- Zayn ? Louis ? To wy ?
-Tak - Wyskoczyli z krzaków.- Co ty tam robisz ? Przecież mieliśmy ich śledzić.- Louis.
-Tak jakoś wyszło.  
-Złaź szybko bo nam uciekną.- Nagle spodobał im się mój pomysł.
-Ciekawe jak ?
-Skacz.- Palnął Louis.
-Chyba cię pojebało.
-Nie możesz wyjść przez drzwi ? - Zayn.
-Nie bo Cammie zamknęła balkon i drzwi.
-Dobra może spróbuj kawałek zsunąć się po tej rynnie a potem jakoś skoczysz.- Podpowiedział Zayn.
-Dobra próbuję.- Strasznie się dygałam. Nie chciałam złamać nogi czy coś. Przeszłam na drugą stronę barierki i oplotłam nogami rynnę. Po woli zaczęłam się po niej zsuwać. Szło mi całkiem nieźle. Ale nagle zaczęłam zsuwać się coraz szybciej. Moje ręce nie wytrzymały. Puściłam rynnę i spadłam z wysokości jakichś 5 metrów prosto na nikogo. No właśnie na nikogo.-Ej czego mnie nikt nie złapał ?
-Louis stał bliżej- powiedział Zayn odsuwając się do tyłu.
-Ejj Ejj. Dobra szybko bo ich zgubimy.
-A racja- Rzuciliśmy się i zaczęliśmy biec. Nigdzie ich nie było. Szybko łażą skubańce.
-Nie ma ich. Gdzie mogli pójść ?
-Park.- Powiedziałam.- To takie romantyczne miejsce.- Pobiegliśmy w stronę parku i tam ich szukaliśmy.
-Tam są- Pokazał Zayn na parę siedzącą na ławce. Podbiegliśmy blisko ich i chowaliśmy się za krzakami.
-Rozpoczynamy akcję obserwacja.- Powiedziałam. Patrzyliśmy na nich kilka minut. Rozmawiali. Śmiali się. Ogólnie widać było, że się dogadują i świetnie razem bawią. Nagle wstali i skierowali się do wyjścia z parku. Bezszelestnie ruszyliśmy za nimi. Okazało się, że Niall zabrał ją do wesołego miasteczka. Lepiej trafić nie mógł. Pełno tam ludzi więc jest duża szansa, że nas nie zauważą. Na początku poszli na diabelski młyn. Postanowiliśmy zrobić to samo i poobserwować ich z bliska. Kupiliśmy bilety i wsiedliśmy do wagonika. Ja siadłam z jednej strony obok mnie Louis a naprzeciwko Zayn. Nie miał zadowolonej miny z powodu swojego miejsca, ale nie wnikałam w to.
Kręciliśmy się tak w kółko tym kołem obserwując ich. Właściwie to chyba tylko ja i Louis ich obserwowaliśmy bo miałam takie wrażenie że Zayn to mnie obserwuje. Cammie i Niall siedzieli obok siebie w bezpiecznej odległości. Wyraźnie widziałam, że Niall się do niej przysuwał. A to spryciarz. Powoli przysunął się do niej, a gdy był już wystarczająco blisko przytulił ją.- Awwww, jakie to słodkie.- Powiedziałam i spojrzałam odruchowo na Zayn'a. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu sama mi się głowa odwróciła. On spojrzał na mnie w tym samym momencie i tak wyszło, że spojrzałam w jego oczy i normalnie zamarłam. Były takie piękne. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, ale szturchnięcie Louisa przywróciło mnie do życia.
-Wysiadamy ! Wysiadamy ! - Wydarł się Louis, a ja kopnęłam do z kolanka w tyłek.
-Kurwa, Louis. Bo nas usłyszą.- Powiedziałam chowając się, aby nas nie zauważyli.
-Sorki.
-Ej, chyba wracają.- Powiedział Zayn.
-To co my też wracamy ? - Stwierdziłam.
-Albo...- Louis
-Albo...- Zayn
-Albo zostajemy !- Krzyknęłam, a chłopaki się ze mną zgodzili.
-Od czego zaczynamy ? - Zayn.
-Idziemy na samochody !- Krzyknęłam. Poszliśmy do kasy, kupiliśmy bilety. Każdy zajął osobny samochód. Zabawa się zaczęła. Zaczęłam jeździć po całym torze jak jakaś wariatka. Po krótkim czasie stwierdziłam, że to nudne tak jeździć w kółko więc zaczęłam stukać o samochód Louisa, który akurat przejeżdżał obok. Loui się wkurzył i zaczął na mnie drzeć, a ja zaczęłam zwiewać tym samochodzikiem, a on za mną.- Ratuj mnie ! - Krzyknęłam kiedy przejeżdżałam obok Zayna. Ten nie wiedział o co chodzi patrzył na nas.
-Na nią ! - Wydarł się Loui w pościgu za mną, a Zayn się do niego przyłączył. Obaj zaczęli mnie ścigać. Jeździłam między samochodzikami innych ludzi i dzieci. Patrzyli na mnie jakbym się zachowywała jak jakieś dziecko. Bo tak w sumie było. Chłopaki nie zdążyli mnie dopaść bo czas na torze nam się skończył. Wysiedliśmy z pojazdów i zebraliśmy się.- Jeszcze ci się odpłacę.- Powiedział Louis, a ja się wyszczerzyłam.
-Co teraz ?- Zapytałam.
-Proponuję coś zjeść.- Zayn.
-Myślisz o tym co ja ? - Zapytał Loui zabawnie poruszając brwiami.
-Wata cukrowa ! - Powiedziałam, a Loui zrobił smutną minkę.
-Miałem na myśli marchewki.- Powiedział smutno.
-Dobra chodź, kupię ci marchewkę.- Powiedział Zayn głosem ojca. No i poszliśmy ja i Zayn kupiliśmy sobie watę cukrową, a Louisowi szukaliśmy marchewek. Tylko gdzie w wesołym miasteczku sprzedają marchewki. W końcu znaleźliśmy jakiś mały warzywniak i weszliśmy do niego.- Dzień dobry.- Przywitaliśmy się grzecznie.- Poproszę marchewkę.- Powiedziałam.
-Jedną ? - Zapytała zdziwiona kobieta, a ja spojrzałam pytająco na Loui. Pokiwał twierdząco głową.
-Tak.- Odpowiedziałam, a kobieta podała mi marchew.
-To będzie 0,80 funtów.
-A mogłaby ją pani obrać ? - Zapytał Loui. Boże jaki wstyt. Sprzedawczyni patrzyła na nas dziwnie, ale w końcu się zgodziła i obrała Louis'owi ta marchewkę. Zadowolony Louis wyszedł ze sklepu chrupiąc marchewkę, a my za nim. Wychodząc spojrzałam na Zayn'a. Miał taką samą minę jak ja. Mówiącą "Boże jaki wstyd". Kiedy skonsumowaliśmy nasze posiłki Louis'owi zachciało się do łazienki więc poszedł do jednego z toi toi. Ja i Zayn czekaliśmy na niego na zewnątrz. Ile ten człowiek się będzie załatwiał ? Pomyślałam bo siedział już tam chwilę. Nagle zobaczyłam Jessie'go z tą dziewczyną z którą się całował wtedy w skateparku. Pamiętam ten dzień dokładnie, każdy szczegół. Zrobiło mi się słabo. Znowu poczułam to ukłucie w sercu i ten ból związany z nim. Zachciało mi się płakać, ale powstrzymałam się. Zayn najwidoczniej także ich zauważył bo przysunął się do mnie bliżej jakby chciał mnie wesprzeć.
-Wszystko ok ? - Zapytał.
-Tak. - Odpowiedziałam.- Tylko...Wszystko ok.- Powiedziałam powstrzymując płacz. Jessie chyba nas zobaczył i od razu oddalił się od dziewczyny udając, że jej nie zna zmierzał w naszą stronę.
-Pamiętasz co ci mówiłem ?
-Tak.- Uśmiechnęłam się. - Po prostu nie chcę żeby mu się to tak po prostu upiekło. Chciałabym sie jakoś na nim zemścić. Chciałabym, aby poczuł to samo co ja wtedy jak go zobaczyłam.- Mówiłam to cicho do niego bo Jessie szedł do nas. Uśmiechał się do mnie jak gdyby nigdy nic.
-To powinno zadziałać.- Powiedział i uśmiechnął się do mnie tajemniczo. Zrobiłam pytającą minę, a on przybliżył się do mnie, objął jedną ręką w tali nachylił się nade mną i przybliżył swoją twarz do mojej. Nie wiedziałam co robić. Z jednej strony to jest mój kolega którego znam niecałe 2 tygodnie i go lubię, ale chyba nie na tyle. Jednak z drugiej strony on to robi tylko po to aby dopiec Jessie'mu, a na to się zgadzam. Więc pozwoliłam mu na to. Powoli, ale zdecydowanie zetkną swoje usta z moimi i pocałował mnie, a ja zamknęłam oczy. Starałam się nie wczuwać w ten pocałunek bo przecież nic on nie znaczy. Pomimo starań coś czułam. Motylki w brzuchu i ogromną falę szczęścia. Ten pocałunek trwał bardzo długo, a z tego co mi się wydawało to ani ja , ani Zayn nie miał zamiaru przestawać. Przerwał nam pełny złości krzyk Jessie'go.
-Co jest kurwa ?- Wydarł się Jessie podchodząc do nas i nim zdążyłam coś powiedzieć przywalił z całej siły Zayn'owi z pięści w twarz.

 ____________________________

Joł ludzie ! Trochę czekaliście na ten rozdział, ale w końcu jest :) Nie łatwo mi pisać rozdziały bo nie umiem ładnie :c W ogóle nie jestem dobra w pisaniu takich romantycznych scen xD Rozdział wyszedł jak wyszedł. Wy to oceńcie. Dobra, a teraz kto chce być informowany podawać mi swoje blogi, twittera, gg czy co tam chcecie :) Pozdro ! :>

sobota, 3 marca 2012

[7] Ja coraz bardziej go lubię.

Nagle poczułam ciepłą, pachnącą bluzę na moich plecach. A obok mnie ktoś usiadł. Mimowolnie odwróciłam głowę w stronę tej osoby i ujrzałam zatroskaną twarz Zayn'a. Uśmiechnęłam się do niego słabo i próbowałam wytrzeć ręką cieknące mi z oczu łzy.
-Nie płacz. Chodź wiem, że masz teraz złamane serce to pomyśl jakim idiotą on jest i co stracił.
-Skąd wiesz ?
-Powiedzmy, że Cammie nie jest zbyt dobra w trzymaniu języka za zębami.- Zaśmiał się. Ja też się zaśmiałam, ale ta wesołość nie trwała długo bo znowu zebrało mi się na płacz.- Tylko nie płacz. Nie lubię jak dziewczyna płacze. Pamiętaj, że to jego strata. Nie twoja. Dla takiego kretyna nie warto.- Powiedział i przytulił mnie. Po jego słowach część bólu gdzieś zniknęła. Poczułam ciepło i troskę od jego uścisku. I chociaż znam go parę dni i właściwie nic o nim nie wiem, byłam mu bardzo wdzięczna za pocieszające słowa.
-Wiesz co, masz rację. Nie będę się przejmować takim kretynem bo on nie jest tego wart.- Wstałam i otarłam łzy z twarzy. Uśmiechnęłam się lekko. Zayn też wstał i również się uśmiechnął.
-No takie podejście to ja rozumiem.
-Dziękuję ci.
-Nie masz za co.- Uśmiechnął się.- Już wszystko ok ? - Zapytał się, a ja pokiwałam twierdząco głową.- Ej, a właściwie to co ty robisz w Londynie ? Myślałem, że mam się opiekować Pasztecikiem 2 tygodnie.
-Wróciliśmy wcześniej bo tam cały czas padało.- Odpowiedziałam.- A tak właściwie to gdzie jest teraz Pasztecik ? - Zayn się zaśmiał, a ja westchnęłam. Kiedy to imię przestanie go śmieszyć ? Mnie to nie bawi.
-Przepraszam.- Powiedział przez śmiech.- Ale ty wypowiadasz to imię tak...- Nie mógł się wysłowić.
-Dobra nie wymyślaj tylko mów gdzie jest.
-Jest w u nas w domu. Śpi sobie. Chcesz to możemy po niego iść.- Zaproponował.
-Ok.- Zgodziłam się. Wyszliśmy z posesji Cammie, a Zayn prowadził do swojej. Bardzo miło mi się z nim szło. Rozmawialiśmy o różnych głupotach. Poznaliśmy się trochę i bardzo go polubiłam. Nagle zobaczyłam Jessie'go idącego chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Był z tą dziewczyną. Szli śmiali się i trzymali za ręce. Ponownie tego dnia zachciało mi się płakać. Ale nie zrobiłam tego. Byłam twarda. Nie chciałam płakać przy Zayn'ie bo jak on to powiedział on tego nie lubi. Wskoczyłam za krzaki, a Zayn'a pociągnęłam za sobą. Chłopak chyba nie wiedział o co chodzi bo patrzyła na mnie dziwnie.
-Co ty robisz ? - Zapytał z lekkim rozbawieniem gdy znajdowaliśmy się w kryjówce.
-Jessie tam idzie. Z tą dziewczyną.- Pokazałam mu ich.
-Ale dlaczego się przed nim ukrywasz.
-Nie chcę żeby wiedział, że jestem już w Londynie. Nie chcę na razie z nim gadać. Muszę dokładnie przemyśleć co chcę mu powiedzieć. A dzisiaj chcę o tym zapomnieć.
-Ok, rozumiem.- Kiedy przeszli, my mogliśmy wyjść z krzaków i spokojnie dojść do domu Zayn'a i reszty. Chłopak otworzył kluczem drzwi i zaprosił mnie do środka.- Paszteciiiik.- Zawołał pieska, a ten od razu zjawił się koło nas. Zaczął się cieszyć i merdać ogonkiem, a kiedy mnie zobaczył podbiegł do mnie i zaczął koło mnie skakać. Wzięłam go na ręce, a on zaczął mnie lizać po twarzy.
-Heeeej Pasztecik. Tęskniłam.- Kiedy już przywitałam się z pieskiem Zayn zapytał.
-Co robimy ?
-Nie wiem.
-Możemy wrócić do Cammie, albo zostać u mnie, albo gdzieś wyjść.
-Gdzie ?
-Chodźmy do parku na spacer z Pasztecikiem. Siedział w domu pewnie chce mu się siku.
-Ok.- Wyszliśmy i skierowaliśmy się w stronę parku. Spacerowaliśmy po nim ja miałam na smyczy Pasztecika. Gadaliśmy z Zayn'em znowu i poznawaliśmy się bardziej, a ja coraz bardziej go lubię. Opowiedziałam mu jak było nad jeziorem. On mi opowiedział co się działo w Londynie kiedy mnie nie było. Ogólnie spędziliśmy miło wieczór. Dochodziła już 20:0 więc postanowiliśmy wracać do Cammie. Kiedy tam doszliśmy wszyscy byli jeszcze na miejscu i nadal oglądali film. Chłopaki i Emilie zgarnęli się do domu po 22:00 a my z Cammie poszłyśmy grzecznie spać.

Od tygodnia dzień w dzień spędzam czas z Cammie i chłopakami. Świetnie się razem ze sobą bawimy. Przez ten czas nie spotkałam Jessie'go, a dzisiaj jest dzień kiedy miałam oficjalnie wracać z jeziora i postanowiłam dzisiaj z nim porozmawiać i oficjalnie zerwać z nim. Właśnie siedzimy z Zayn'em i Louis'em u Cammie w kuchni, ale ona gdzieś zniknęła. Niby poszła się wysikać, a nie ma jej już z pół godziny. Zostawiłam chłopaków na dole i poszłam zobaczyć czy nie ma jej w jej pokoju. Weszłam tam i zobaczyłam malującą się Cammie. Była ładnie ubrana, wyperfumowana. Zastanowiłam się gdzie ona się wybiera.
-Ekhem.- Odchrząknęłam, a dziewczyna spojrzała na mnie.- Gdzie ty się wybierasz ?
-Eeee, nigdzie.- Odpowiedziała.
-Ta jasne nigdzie. Tylko tak po prostu się wystroiłaś jakbyś szła na jakąś randkę.
-No dobra, idę na randkę.
-Cooo ? Z kim ?
-Z Niall'em.
-Czego mi nic nie powiedziałaś ? - Udałam obrażoną.
-Bo pamiętam jak byłam na randce jeszcze w podstawówce.- Powiedziała, a ja sobie przypomniałam. Jak ją śledziłam i narobiłam jej strasznego wstydu. Niby się dobrze wtedy ukrywałam, ale siara i tak była. Eh, lepiej nie wspominać.
-Ej, czuję się urażona, że mi nie powiedziałaś, ale wybaczę ci jeżeli potem opowiesz mi wszystko ze szczegółami.
-Dobra, a teraz spadaj z chłopakami z mojego domu bo zaraz przyjdzie Niall.
-Ok.- Odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem którego na szczęście nie zauważyła. Mvahaha. Mam plan. Zleciałam szybko po schodach potykając się o własne nogi i wpadłam do kuchni zdyszana jak wariatka.-Cammie ma randkę z Niallem.- Wydarłam się do nich, ale tak aby Cammie nie usłyszała.
-Super.-Odpowiedział Zayn nie patrząc na mnie.
-Aha.- Louis. Chyba nie za bardzo ich to obchodziło. Byli zbyt zajęci rozkminieniem działania tostera na wyskakujące tosty.
-To może ja powtórzę. Cammie idzie na randkę z Niallem.- Powiedziałam uradowana.
-Nom super, i co z tego.
-To, że mam plan.- Żadnej reakcji z ich strony.- Będę ich śledzić.- Powiedziałam dumnie, a oni spojrzeli na mnie dziwnie. Wiem że jestem wredna, ale ciekawość to mój słaby punkt.- A wy idziecie ze mną.

 ____________________________

Joł joł joł. Oto kolejny rozdział. Wiem, że nie wyszedł za długi, ale chciałam już dzisiaj dodać więc jest. Po pierwsze dedykacja. Rozdział jest dla @AfroHipis i również dla niej gratulacje za odgadnięcie kto dał Alishi bluzę xD Po drugie jeśli chodzi o Jessie'go to wiem, że gra go Justin ale to tylko zdjęcie nic więcej. Osobiście jestem Belieberką i go kocham. Po trzecie dziękuję za komentarze. Mimo, że jest ich niewiele to i tak miłe z waszej strony. Cieszę się, że się podoba. Kocham was <3

środa, 29 lutego 2012

[6] No to zupki chińskie.

Obudziłam się wyspana i wypoczęta. Była godzina 12:00. Wstałam i poszłam wziąć coś do jedzenia. Wszyscy już wstali. Mama czytała książkę, tata oglądał telewizje i zajadał chipsy a Chris bawił się samochodzikami.
-No nareszcie wstałaś.- Powiedział tata.
-Czemu nigdzie nie wychodzicie ?- Zapytałam.
-Spójrz jaka jest pogoda.- Odpowiedziała mi mama, a ja wyjrzałam przez okno. Lało. I nie wyglądało na to żeby miało prędko przestać. Nie byłam zadowolona perspektywą spędzenia dnia w domku. Dosiadłam się do taty i wzięłam garść chipsów od niego. Dobrze, że chociaż telewizor tu mamy. Siedzieliśmy tak do 15:00, potem zjedliśmy obiad i znowu się nudziłam. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyła mama, a do środka weszła cała mokra Kate. Zerwałam się z kanapy na której leżałam i spojrzałam na nią.
-Kate ?! Oszalałaś ? W taką pogodę tu przychodzisz ?
-Oj tam, daj spokój. Przyszłam tylko żeby cię zaprosić do nas bo nam się nudzi, a nie mamy twojego numeru.- Powiedziała.- To co idziesz ?
-Jak ja tam dojdę ? Będę cała mokra.
-Oj tam. Chodź.
-Dobra tylko się ubiorę.- Włożyłam na siebie cienką kurtkę i adidasy.- Ok, chodźmy. Mamo ja idę.
-Dobra.- Podeszłyśmy do drzwi i otworzyłyśmy je.- Biegniemy, na trzy, czte-ry.- I pobiegłyśmy. Gdy dobiegłyśmy do ich domku i chciałyśmy wejść okazało się, że drzwi są zamknięte, a Kate nie ma klucza.- Ej, co jest ? - Zaczęłyśmy pukać do drzwi, ale nikt nie otwierał.- Gdzie oni są ? Przecież tu byli.- Stałyśmy tam i przez to całe zmokłyśmy. Nagle usłyszałyśmy śmiechy dobiegające z ich domku.- Nate ?- Wydarła się Kate.- Will, Chad. Niech ja was dorwę.- Po chwili darcia mordy na chłopaków w końcu nas wpuścili, śmiejąc się przy tym strasznie. Kate od razu się na nich rzuciła a ja grzecznie czekałam. Kiedy Kate się już z nimi rozprawiła przywitaliśmy się. Kate pożyczyła mi swoje ciuchy żebym nie siedziała w mokrych.
-Robimy coś do jedzenia ? - Zaproponował Chad. Wszyscy się zgodzili.
-A co robimy ? - Zapytała Kate.
-Moglibyśmy ugotować spaghetti carbonara, albo może upieczemy kurczaka na rożnie, albo ulepmy pierogi.- Zaproponowałam, a oni patrzyli na mnie jak na wariatkę.
-No to zupki chińskie.- Powiedział Nate.
-Jaką chcecie ? Są 3 rosoły, 2 serowe i 1 pomidorowa.- Powiedziała Kate, a ja od razu rzuciłam się w jej stronę w celu zajęcia pomidorówki. Wszystko byłoby ok, gdyby Will nie rzucił się tam w tym samym momencie.
-Ej, ja chciałam tą.- Powiedziałam widząc paczkę makaronu w jego ręce.
-Kto pierwszy ten lepszy.- Zaśmiał się.
-Dawaj to !- Rzuciłam się na niego chcąc mu zabrać zupkę, a ten zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć i tarzać się ze śmiechu. Zepchnęłam go z siebie, poprawiłam włosy i ciuchy. Wszyscy patrzyli na nas jak na pałzie.- Williamie, czy zechciałbyś podarować ten oto pokarm biednemu dziecku?- Zwróciłam się do chłopaka.
-Ależ, oczywiście.- Podszedł do mnie i dał mi paczuszkę.
-Łatwo poszło.- Stwierdziłam.
-Mogłaś tak od razu.- Uśmiechnął się do mnie. Zrobiliśmy już w spokoju zupki i usadziliśmy się na podłodze w kółeczku.
-Gramy w butelkę ?- Wymyślił Chad. Wszyscy się zgodzili.
-Ale na co ?- Zapytała Kate.
-Na pytania i wyzwania.- Zaproponowałam.
-Ok. Skombinujcie butelkę.- Powiedział Chad, a Will poszedł po nią. Wrócił z butelka Kubusia Play.
-Kto pierwszy ?
-Najmłodszy.- Zaproponował Nate. Teraz wszyscy zaczęli mówić swoje daty urodzenia. Wyszło na to, że pierwsza była Kate bo jest ode mnie młodsza o 3 miesiące. Wylosowała Chad'a.
-Pytanie czy wyzwanie ?
-Mmm, wyzwanie.- Wyszczerzył się.
-Dobra.- Dziewczyna zastanowiła się.- Zatańcz na stole taniec brzucha.- Palnęła.- Zrobił to. Tak minął nam cały dzień. Na wygłupach. Bardzo ich polubiłam.
Ten tydzień spędziłam właśnie w taki sposób, czyli spędzałam czas razem z Kate, Chad'em, Will'em i Nate'm. Przesiadywaliśmy przeważnie u nich w domku ponieważ pogoda nadal nie była zachwycająca. I z tego co mówili w TV przez najbliższy tydzień miała się nie zmieniać. Nadszedł dzień kiedy Kate i reszta mieli wyjeżdżać do domu. Było mi przykro, że już wracali bo świetnie się z nimi bawiłam, a teraz pewnie będzie mi się nudzić. Mieli wyjazd z samego rana więc wstałam wcześniej żeby się z nimi pożegnać. Kiedy wyszłam z domu zobaczyłam znajomych pakujących walizki do samochodu. Podbiegłam do nich i rzuciłam się na barana Nate'owi, który jako jedyny stał do mnie tyłem.
-Hej.- Przywitałam się.- Już jedziecie ?- Zapytałam smutno.
-Tak, niestety.
-Szkoda, że już jedziecie. Ten tydzień minął tak szybko i bawiłam się z wami świetnie pomimo tej pogody. Naprawdę, strasznie się cieszę, że was poznałam.- Wygłosiłam swoje przemówienie.
-My się cieszymy że ciebie poznaliśmy.- Odpowiedział Nate.
-Jakby coś masz nasze numery.
-Jasne. No to pa.- Przytuliłam się z każdym z osobna. Wsiedli do samochodu i odjechali. Pomachałam im, a kiedy straciłam ich z oczu wróciłam do domu. Pogoda znowu nie dopisywała więc nie mogłam iść na plażę. W zasadzie to nigdzie nie mogłam iść bo niby były jakieś przebłyski słońca co jakiś czas, ale większość to tylko deszcz i deszcz. Wchodząc do domu zobaczyłam rodziców pakujących rzeczy do walizek.-Ej, co się dzieje ? Czemu się pakujecie ?
-Wracamy do domu. Nie ma sensu siedzieć całymi dniami w domku.
-Jestem za.- Powiedziałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wyjechaliśmy jeszcze przed południem. Dojechaliśmy bez żadnych przeszkód na godzinę 15:00. Ja tylko przebrałam się w TO i wyszłam z domu z zamiarem spotkania się z Jessie'm. Chciałam zrobić mu niespodziankę bo nie wiedział, że wracam tydzień wcześniej. W ogóle wciągu tego tygodnia mało ze sobą rozmawialiśmy. Dzwoniłam do niego parę razy, ale odebrał może z 3 telefony. W domu go nie było. Jego mama powiedziała, że wyszedł do skateparku. Bez wahania poszłam w tym kierunku. Było tam dużo osób, ale ni widziałam wśród nich Jessie'go. Przeszłam koło całującej się pary i zaraz zawróciłam. Spojrzałam na nich i po prostu nie wierzyłam własnym oczom. Jessie siedział na jednej z ramp a na jego kolanach jakaś laska. W ogóle jej nie znam. Całowali się jakby się mieli zaraz połknąć. Stałam tam i patrzyłam. Czułam jakby czas mi się zatrzymał. Siedzieli do mnie tyłem więc mnie nie widzieli, a ja nie zrobiłam nic. Uciekłam. Tylko to zdołałam zrobić. Odeszłam od nich kawałek i wyjęłam z kieszeni telefon. Wybrałam numer do Jessie'go. Przyglądałam mu się z bezpiecznej odległości i czekałam aż odbierze. Usłyszałam jego dzwonek. Wyjął telefon z kieszeni niechętnie przerywając poprzednią czynność. Spojrzał na wyświetlacz i skrzywił się. Odrzucił. Po prostu odrzucił i wrócił do całowania tej dziewczyny.
Poczułam straszne ukłucie w sercu i łzy cisnące mi się do oczu.
Nie chciałam się rozpłakać. Nie jest tego wart. Tylko, że ja naprawdę go kochałam chociaż może tylko mi się tak wydawało. Byłam zauroczona on po prostu się mną bawił i mnie zranił. Wracając do domu natknęłam się na wesołą Cammie. Wnioskując po siatce z zakupami wracała ze sklepu. Poszłam w jej stronę bo chciałam ją przeprosić. Ona miała kompletną rację co do Jessie'go. Stanęłam przed nią i zaczęłam mówić.- Cammie, ja przepraszam cię za tamto za to co wtedy powiedziałam. Ty miałaś rację, a ja byłam zaślepiona nim. To z nim nie chcę mieć już nic wspólnego. On jest idiotą, a ty przyjaciółką. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.- Powiedziałam płacząc.
-Ej, Alishia spokojnie nie jestem zła. Nigdy nie byłam, nie masz za co przepraszać.- Kiedy to powiedziała od razu zrobiło mi się lepiej.- A teraz chodź do mnie, opowiesz mi co się stało, że nazwałaś swojego chłopaka idiotą.- Zaśmiała mnie i przytuliła mnie.- Kupiłam dużo żarcia.
-Ok, ale Jessie nie jest już moim chłopakiem.
-Coo ? Zerwałaś z nim ?
-Nie.
-On z tobą ?
-Nie, Cammie nikt jeszcze z nikim nie zerwał. Jeszcze.- Doszłyśmy do domu Cammie, zrobiłyśmy sobie popcorn i usadowiłyśmy się w salonie na kanapie.
-Dobra, teraz mów. Co się stało ? I w ogóle co ty robisz w Londynie ? Przecież mieliście być jeszcze nad jeziorem.
-Cammie. Stój. Nie wszystko na raz. Nie nadążam za tobą. Wróciliśmy dzisiaj z nad jeziora bo tam była zła pogoda to po pierwsze.
-No no, a co z Jessie'm ?
-No więc poszłam do skateparku bo jego mama powiedziała mi, że tam jest więc tam poszłam, a ten się tam całował z jakąś laską.
-Coooo ?- Wypluła popcorn, który miała w ustach.- Ej, ale jakoś nie widzę żebyś się tym jakoś strasznie przejęła.
-Tak naprawdę to mogłabym się załamać, płakać i nie wychodzić z pokoju przez tydzień, ale szkoda życia na takiego kretyna i trzeba żyć dalej. Pamiętasz ? Właśnie to ci mówiłam gdy ten idiota Natchan złamał ci serce.
-Taaa pamiętam. Dzięki tobie z tego wyszłam.- Powiedziała.- Co teraz zamierzasz ?
-Na razie nie chcę o tym myśleć. Poróbmy coś.
-Ok, ale jakby coś to chłopaki mają do mnie wbić wieczorem na jakiś film. Ale jak chcesz to mogę zadzwonić żeby nie przychodzili to porobimy coś razem, ty i ja.
-Nie spoko nie przeszkadza mi to, niech wbijają.- Zjadłyśmy cały popcorn, pogadałyśmy i zanim się obejrzałyśmy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Cammie poszła otworzyć, a po chwili do salonu weszło, a raczej wpadło pięciu chłopaków i jedna dziewczyna.
-Heeej Alishia.- Wydarli się, a Louis rzucił się na mnie.
-Siema siema.- Przywitałam się i zrzuciłam chłopaka z siebie an podłogę.
-Eeeej.- Zwrócił mi uwagę. W sumie to nie miałam ochoty na szalenie z nimi. Mimo, że postanowiłam sobie nie przejmować się tym co się dzisiaj stało to i tak było mi przykro.
-Hej jestem Emillie.- Przedstawiła mi się wysoka, szczupła blondynka.
-Alishia. Miło mi.- Chłopaki włączyli jakiś film i wszyscy zaczęli oglądać. Mi robiło się coraz bardziej przykro i w pewnym momencie nie wytrzymałam łzy poleciały mi po policzku. Wytarłam je ręką i wyszłam z pokoju. Wyszłam przed dom przyjaciółki i usiadłam na schodku. Ten wieczór był chłodny. Przeszły mnie zimne dreszcze. Wiatr rozwiał mi włosy. Zaczęłam płakać. Nagle poczułam ciepłą, pachnącą bluzę na moich plecach.

 ____________________________

Czeeeeeeść :* Oto dla was szósteczka. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze od was. To mnie naprawdę motywuje do pisania <33 Jeśli chodzi o rozdział to nie zachwyca mnie on. Niby mam zaplanowane już wydarzenia na kilka rozdziałów, ale jak się zabieram za ich pisanie to jakoś mi to nie idzie. No cóż, wy to ocenicie :) Pozdrawiam :>>